konkurs link

newsletter

  • 24.4.2019, Imieniny obchodzą: Aleks, Grzegorz, Aleksander
 
 

Z widokiem na bieszczadzkie szczyty - pętla Bukowiec – Beniowa – Bukowiec z dziećmi

Z widokiem na bieszczadzkie szczyty - pętla Bukowiec – Beniowa – Bukowiec z dziećmi

Dolina Górnego Sanu czyli tzw. Bieszczadzki worek z racji swojego położenia na południowo-wschodnim skrawku Polski zasługuje na odwiedziny. Dla miłośników dwóch kółek ma to tym większe znaczenie, że poprowadzono tam jedyną – w Bieszczadzkim Parku Narodowym – trasę rowerową.

Niezwykle atrakcyjnie zapowiada się już sam dojazd samochodem na miejsce rozpoczęcia właściwej wycieczki. Najpierw szosa (z początku asfalt z ubytkami, potem droga szutrowa) wiedzie kilkanaście kilometrów przez odludne pustkowie, gdzie wśród nieprzebytych borów, torfowisk, łąk pozostałych po kilku wysiedlonych wioskach, królują drwale i ich maszyny. Widoki na góry zapierają dech w piersiach. Po jednej stronie ukazują się bieszczadzkie połoniny ze szczytami Halicza i Krzemienia, po drugiej – pomniejsze ukraińskie szczyty oraz meandrujący (i coraz węższy) graniczny San.
 


 

W końcu docieramy do Bukowca, gdzie pośród pustki pozostałej po wysiedlonej bojkowskiej wsi, umiejscowiona została najdalej wysunięta placówka Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Pracownicy sprzedający tam bilety mogą się czuć jak na zsyłce – nie ma tłumów odwiedzających, tylko pojedynczy turyści, a wokół wilki, niedźwiedzie i rysie… Przy parkingu rozpoczyna swój bieg trasa rowerowa, a także ścieżka dydaktyczna "W Dolinie Górnego Sanu". Tam też, po zakupieniu biletów, zdejmujemy z dachu rowery, w tym jeden dziecięcy – dla siedmioletniego Franka oraz wyjmujemy z bagażnika przyczepkę, w której pojadą jego młodsze siostry: Róża (5 lat) i Łucja (2 lata).
 


 

Trasę rowerową poprowadzono mocno wyeksploatowaną asfaltową drogą, więc nasz syn już od pierwszych metrów podjazdu zaczął narzekać na dziury i luźno leżące fragmenty nawierzchni. Podczas tej wycieczki miał zdecydowanie mniejszą motywację do samodzielnego pedałowania, bo jako jedyny z rodzeństwa musiał dotrzymywać tempa rodzicom, podczas gdy siostry przyglądały się jego wysiłkom zza szyb przyczepki. Na szczęście wraz z końcem podjazdu skończyło się użalanie. Po pokonaniu niecałych czterech kilometrów, szlak nagle zboczył z szosy na polną drogę pośród łąk i prowadził dalej  do schowanego wśród drzew prawosławnego cmentarza. To jedyny materialny ślad po wiosce Beniowa: można tam obejrzeć kilkanaście ocalałych nagrobków oraz pozostałości po spalonej po drugiej wojnie światowej cerkwi.
 


 

Niesamowity spokój i ciszę w Beniowej ni stąd ni zowąd zakłócił nagle gwizd tasiemcowego, ukraińskiego pociągu zmierzającego (sprawdziłem to dopiero po powrocie do domu) ze Lwowa do Użhorodu. To wydarzenie zburzyło nasze mniemanie, że jest to najbardziej oddalone od siedzib ludzkich miejsce w Polsce, lecz nadal miejsce wydawało nam się magiczne. Nie chcieliśmy go opuszczać. I trudno nam będzie zapomnieć o tym bezgranicznym spokoju, dzikiej niezmąconej przyrodzie, widokach na majestatyczne szczyty, poczuciu samotności i zupełnego odcięcia od cywilizacji (oczywiście z wyjątkiem pociągów).
 


Przy cmentarzu trasa rowerowa zawracała w stronę Bukowca, choć piesi turyści mogą przejść się dalej aż do źródeł Sanu i w okolice przełęczy Użockiej. Nie oznaczało to jednak końca przygód. Wpierw na drodze stanął nam potok, który pokonaliśmy, idąc po kamieniach, bo mostek był na przyczepkę za wąski. A potem szybko zaczął się kolejny – morderczy dla Franka – podjazd. Na szczęście trawiasta droga zamieniała się w asfalt. I wkrótce wjechaliśmy do lasu, gdzie zamieniliśmy widoki pięknej, pustej przestrzeni oraz Halicza i Kińczyka Bukowskiego na odrobinę cienia. A w nagrodę za trudy wspinaczki czekał nas ponadkilometrowy zjazd aż na parking w Bukowcu.
 


Wycieczka nie zajęła nam dużo czasu, bo pętla Bukowiec – Beniowa – Bukowiec ma niecałe osiem kilometrów, ale ze względu na swą długość, widoki oraz klimat bez wątpienia warta jest polecenia nawet młodszym rowerzystom!

tekst i fot. Piotr Ciborowski - TRAVELITO - Wypożyczalnia sprzętu turystycznego dla dzieci.


TRAVELITO - wypożyczalnia sprzętu turystycznego dla dzieci
ul. Lanciego 12 (Ursynów)
02-798 Warszawa

www.travelito.pl
biuro@travelito.pl

Opublikowano w: Rowery

Czytaj także

Rowerem po Polsce – przegląd popularnych szlaków rowerowych na wycieczki rodzinne

Tego roku wiosna przywitała nas wyjątkowo wcześnie. Nie zaczekała nawet aż wszystkie Marzanny dotrą na dno jezior i ciepłymi promieniami zachęca do ruchu na świeżym powietrzu. Wszyscy widzą, jak ewidentnie zmieniło się podejście Polaków do sportu i aktywności. Nie da się także nie zauważyć rosnącej liczby rowerzystów. Całe szczęście co roku powstają nowe szlaki rowerowe zachęcające do wycieczek całą rodziną!

LOTTO Poland Bike Marathon: 900 rowerów na poligonie w Rembertowie!

Lepszego debiutu nie można sobie wymarzyć. W warszawskim Rembertowie było wszystko. Słoneczna pogoda, rodzinna atmosfera, niezwykłe kolarskie miasteczko, fenomenalna frekwencja i jeszcze bardzo mocna obsada.

Wilanów, Nieporęt, wschodnie rubieże Warszawy – wycieczka rowerowa dla twardzieli

90-kilometrowa pętla z Wilanowa przez Stare Miasto, Żerań, Nieporęt, Marki, Zielonkę, Rembertów i z powrotem do Wilanowa to wyprawa naprawdę wymagająca. A to z powodu znikających szlaków, szos z szalonymi kierowcami, zmagań ze schodami i fatalną nawierzchnią. Ale warto!

Rowerowy zawrót głowy! Niezbędnik rowerzysty

Jest doskonałym sposobem na utrzymanie kondycji lub szybki powrót do formy – godzina jazdy tym napędzanym siłą mięśni środkiem lokomocji pozwala spalić nawet kilkaset kalorii. To również świetny sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu. O czym mowa? Oczywiście o rowerze. Dopóki dopisuje pogoda, warto wybrać się nim na zwiedzanie bliższych i dalszych zakątków Polski. Na wycieczkę zabierzmy ze sobą również zestaw niezbędnych narzędzi.

Ponad pół tysiąca małych rowerzystów na Kępie Potockiej!

Piękna, słoneczna aura towarzyszyła miłośnikom wyścigów rowerkowych w Warszawie podczas piątej edycji Tour Kocham Rowerek 2014. Setki kolorowych rowerków, dziecięcych uśmiechów, kocy i koszyków piknikowych  opanowały w sobotę Kępę Potocką.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.