konkurs link

newsletter

  • 19.11.2019, Imieniny obchodzą: Elżbieta, Seweryn, Paweł
 
 

Wilanów, Nieporęt, wschodnie rubieże Warszawy – wycieczka rowerowa dla twardzieli

Niektóre fragmenty trasy nad Zalew Zegrzyński są dobrze oznakowane Niektóre fragmenty trasy nad Zalew Zegrzyński są dobrze oznakowane fot. Ewa Świerżewska
90-kilometrowa pętla z Wilanowa przez Stare Miasto, Żerań, Nieporęt, Marki, Zielonkę, Rembertów i z powrotem do Wilanowa to wyprawa naprawdę wymagająca. A to z powodu znikających szlaków, szos z szalonymi kierowcami, zmagań ze schodami i fatalną nawierzchnią. Ale warto!
W deszczową sierpniową sobotę wybraliśmy się we dwójkę z żoną na wycieczkę nad Zalew Zegrzyński. Założenie było takie, że wszędzie tam, gdzie są, korzystamy ze szlaków rowerowych. Z Wilanowa nad Zalew postanowiliśmy dojechać lewobrzeżną Warszawą wzdłuż Wisły, dalej przez most Grota-Roweckiego na Żerań i wzdłuż Kanału Żerańskiego do Nieporętu. Powrót natomiast miał się odbyć prawobrzeżną Warszawą aż do mostu Siekierkowskiego. 
 
Pierwsza część naszej wycieczki wiodła dobrze nam znaną trasą  przez Czerniaków, Powiśle, podnóże Starego Miasta, Cytadelę Warszawską i Kępę Potocką. Częściowo prowadzi tędy niebieski Szlak  Wisły, choć z powodu remontu bulwarów wiślanych nie da się z niego korzystać całą drogę. Generalnie jest to trasa łatwa, przez Powiśle i dalej wzdłuż Wisły wytyczone są ścieżki rowerowe i jedyną przeszkodą na trasie okazały się regularnie powracające burze, zmuszające nas do przeczekiwania ulew pod wiatami przystankowymi.
 
Zalew Zegrzyński na rowerze
 
Pierwsze schody (dosłownie) pojawiły się w chwili dotarcia do Mostu Grota-Roweckiego. Z Bielan aż do Kanału Żerańskiego nie ma żadnego szlaku i każdy musi sobie radzić sam. Most Grota nie jest zaś dostosowany do ruchu rowerowego. Jadąc nad Zalew, warto wybrać północną stronę mostu. Żeby się na niego wdrapać, trzeba wnieść rower bardzo sfatygowanymi, miejscami sypiącymi się i do tego stromymi schodami. Wzdłuż mostu wiedzie wąski i dziurawy chodnik, na którego środku poustawiano latarnie. Miejscami jest tak wąsko, że kierownica roweru może się zaklinować między latarnią a barierką.
 
ROwerem nad Zalew Zegrzyński Most Grota-Roweckiego

Po dotarciu na praską stronę nie jest wcale lepiej. Rowerzysta ma do wyboru zjazd wydeptaną ścieżką po skarpie lub zniesienie roweru rozpadającymi się schodami. Ze względu na błoto i deszcz wybraliśmy schody.
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński Żerań
 
Po zjechaniu z mostu i dotarciu do ulicy Modlińskiej bez większych przeszkód dojechaliśmy do Kanału Żerańskiego.  Ci, którzy oczekują, że wraz z rozpoczęciem Kanału zacznie się również szlak, będą zawiedzeni. Szlak pojawia się dopiero na wysokości ulicy Marywilskiej. Na odcinku Modlińska-Marywilska rowerzyści mają do wyboru wąską ścieżkę wzdłuż Kanału lub walkę poboczem/chodnikami/ulicą Płochocińską. Dotarcie do szlaku wymaga ponadto przejechania na południowy brzeg kanału i znalezienia połamanego drogowskazu.
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński

Problem zniszczonych i bardzo rzadkich oznaczeń szlaku będzie nam dawał się we znaki przez pierwsze 10 km jazdy wzdłuż Kanału. Dopiero po wjechaniu w granice gminy Nieporęt oznaczenie szlaku się poprawia. Komuś widać te tabliczki bardzo przeszkadzały i konsekwentnie je niszczył. Mimo to trudno się zgubić. Mając Kanał  po lewej stronie, bez większych problemów  jechaliśmy częściowo gruntową, częściową asfaltową, wygodną drogą. Mogłoby tylko być trochę czyściej…
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński wzdłuż Kanału Żerańskiego
 
Na wysokości miejscowości Kobiałka szlak przechodzi na północny brzeg Kanału i aż do Nieporętu wiedzie gruntową ścieżką tuż nad samą wodą. Ten odcinek naszej wycieczki był bardzo malowniczy. Oznaczenie szlaku bardzo się poprawiło, były nawet mapki i ławeczki.
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński

Tuż przed Nieporętem dopadło nas wyjątkowo intensywne oberwanie chmury, ale na szczęście przeczekaliśmy je pod jednym z kilku mostów nad Kanałem. Potem przez kilka kilometrów dosłownie brodziliśmy w wodzie.
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński

Na wysokości Nieporętu, przy szkole, zaskoczyła nas intensywnie niebieska i żółta konstrukcja, która okazała się kładką nowej generacji. Uroczy jest wjazd na nią, który wymaga trawersowania dziesięcioma odcinkami i może przyprawić o zawrót głowy. Całość bardzo fajna.
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński Nieporęt
 
W Nieporęcie dojechaliśmy do głównej drogi wiodącej nad Zalew Zegrzyński. Wiedzie wzdłuż niej wygodny chodnik i nie ma problemów z bezpiecznym dojechaniem do samego jeziora. Tuż nad wodą zaskoczyła nas budowa restauracji McDonald. Znajduje się ona tuż obok ważnego skrzyżowania. W lewo droga wiedzie do Zegrza, w prawo do Białobrzegów. My pojechaliśmy w prawo, w szpalerze samochodów pokonaliśmy most na Kanale i zaraz za nim skręciliśmy w kierunku portu w Pilawie. Sam port budzi moje wspomnienia, gdyż był bazą klubu Spójnia Warszawa, w którym żeglowałem jako nastolatek. Później zaś w tym miejscu wielokrotnie pływałem na desce. Dziś to w dużej mierze port motorowodny, znajduje się w nim jednak także przystań jachtowa, wypożyczalnia jachtów oraz szkoła windsurfingu. W tawernie na terenie portu – po przejechani łącznie 40 kilometrów - zjedliśmy obiad i przeczekaliśmy ostatnią, na szczęście, tego dnia ulewę.
 
Zalew Zegrzyński
 
Z Nieporętu na Pragę przez Marki prowadzi kilka szlaków rowerowych. Wytyczone są one głównie lasami lub bocznymi drogami. Ze względu na deszczową pogodę postanowiliśmy wracać co prawda szlakami, ale tam, gdzie to możliwe, omijać lasy bocznymi drogami, by uniknąć utonięcia w błocie. Zwłaszcza, że lasy w tej okolicy nawet w suche dni potrafią być bardzo podmokłe.
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński Nieporęt
 
Z Pilawy wróciliśmy więc do Nieporętu i wspomnianą wcześniej urocza kładką przedostaliśmy się na południową stronę Kanału. Dalej jechaliśmy zielonym szlakiem, ale nim wjechał on w Lasy Drewnieckie skręciliśmy do Aleksandrowa i dalej przez Izabelin i Stanisławów dojechaliśmy do Kobiałki i Olesina. Boczne drogi w tym rejonie świetnie nadają się do jazdy rowerem. Ruch jest ograniczony i – pod warunkiem posiadania mapy – trudno się zgubić. Tuż przed Markami, w miejscowości Augustów, wróciliśmy na szlak (tym razem niebieski) i trzymając się znaków, dojechaliśmy do centrum Marek i ulicy Radzymińskiej. W Markach o mały włos nie straciliśmy życia, ponieważ młody kierowca postanowił wyprzedzać na wąskiej bocznej drodze, nie bacząc na to, że na poboczu stał zaparkowany samochód, a z przeciwka nadjeżdżaliśmy my. Skończyło się ucieczką na chodnik. 
 
Rowerem nad Zalew Zegrzyński Marki
 
Z centrum Marek (wjechaliśmy do nich tuż obok Urzędu Miasta) mieliśmy do wyboru powrót na Pragę wzdłuż ulicy Radzymińskiej lub przejazd zielonym szlakiem do Zielonki. Jako że jazda wzdłuż niezwykle zatłoczonej Radzymińskiej to żadna przyjemność, wybraliśmy szlak. Wytyczono go bocznymi drogami, jest dobrze oznaczony i trudno się zgubić. Dwadzieścia minut później byliśmy w Zielonce. 
 
Z Zielonki do Warszawy wiedzie tylko jeden szlak - czerwony. Prowadzi przez Rembertów na Gocław i dalej na Saską Kępę. Znalezienie tego szlaku nie jest proste i gdyby nie to, że wyznaczono go niemal równolegle do czerwonego szlaku pieszego (tzw. Warszawski Szlak Okrężny), na pewno byśmy go nie zlokalizowali. Niestety oznaczenie jest tak złe, że tylko dzięki mapie i napotkanym ludziom udało nam się dotrzeć do stacji kolejowej Zielonka Bankowa, gdzie szlak zagłębia się w lesie oddzielającym Zielonkę od Rembertowa. Dalej było już tylko… gorzej. Szlak znika, nagle się pojawia, a w pewnym momencie kończy się na płocie i wielkiej tablicy „Przejazdu nie ma”. Mimo tych przeszkód dotarliśmy do Rembertowa, gdzie duże wrażenie zrobiła na nas imponujących rozmiarów i bardzo nowoczesna miejska biblioteka.
 
W Rembertowie nie skończyły się nasze problemy ze szlakiem. Znalezienie miejsca, w którym zagłębia się on w lasy Rezerwatu Kawęczyn graniczy z cudem, oznaczeń brakuje, a znaleźliśmy je dopiero po odważnym „wjechaniu ścieżynką w krzaki” wkrótce po przekroczeniu torów w Rembertowie. W rezerwacie, mimo jego nazwy, co chwila widzieliśmy tzw. zwałki, czyli ślady rozbiórek i remontów okolicznych domów, a na koniec wpadliśmy prosto na libację grupy kompletnie pijanych okolicznych „dżentelmenów”. Z ulgą dotarliśmy do Wygody i ulicy Marsa. 

Na wysokości skrzyżowania Marsa, Trasy Toruńskiej i Ostrobramskiej porzuciliśmy czerwony szlak i… znaleźliśmy się prawie w Europie. Prawie, bo choć wzdłuż niedawno zbudowanej Trasy Siekierkowskiej wiedzie piękna ścieżka aż do Mostu Siekierkowskiego i dalej na Stegny i Sadybę, to całkowicie brakuje… drogowskazów. Rowerzysta, który znajdzie się na imponującym rondzie rowerowym na skrzyżowaniu Trasy, Traktu Lubelskiego i Ostrobramskiej, zmuszony jest zgadywać, którędy jechać. Na paradoks zakrawa fakt, że na mapie ustawionej pośrodku tego ronda nie ma wyrysowanych ścieżek rowerowych. Nawet skręt ze ścieżki wzdłuż Ostrobramskiej na ścieżkę rowerową wzdłuż Trasy nie doczekał się oznaczenia i naprawdę łatwo go przeoczyć.
 
Od Marsa do Wilanowa nie napotkaliśmy już żadnych niespodzianek. Ścieżki wzdłuż Trasy Siekierkowskiej są bardzo wygodne, wjazdy na Most Siekierkowski wyposażone w podjazdy i nie trzeba wnosić rowerów, a sama przeprawa cieszy szerokim chodnikiem i gładką nawierzchnią. Tuż przed zmrokiem dotarliśmy szczęśliwie do domu. Powrót praską stroną znad Zalewu Zegrzyńskiego wymagał przejechania 50 kilometrów.
 
Wyprawa z Warszawy nad Zalew Zegrzyński i przejazd wschodnimi rubieżami Pragi wymagają sporego doświadczenia rowerowego. W porównaniu z wycieczkami szlakami rowerowymi Niemiec, Austrii, Szwajcarii i Szwecji, które pokonywaliśmy całkiem niedawno, to prawdziwa wyprawa przez dziką dżunglę. Choć nie ma na trasie podjazdów i gór, to zarówno nawierzchnia (miejscami fatalny asfalt, piaski), znikające szlaki, kierowcy szalejący nawet po wąskich bocznych drogach, jak i miejscami góry śmieci stanowią spore wyzwanie. Na pewno nie jest to trasa, która można polecić początkującej na rowerach rodzinie z małymi dziećmi. Zwłaszcza, że to aż 90 kilometrów.
 
Łukasz Świerżewski
fot. Ewa i Łukasz Świerżewscy
Opublikowano w: Rowery

Czytaj także

Rowerowe wyprawy po Puszczy Bolimowskiej

Nieco ponad rok temu odkryliśmy nowe miejsce na rodzinne wyprawy rowerowe. Bolimowski Park Krajobrazowy to piękne lasy między Żyrardowem a Skierniewicami – w sam raz na tygodniowy urlop lub tzw. długi weekend.

Rower od dziecka – jak rozkręcić pasję?

Wielu rodziców zastanawia się, jak rozpocząć przygodę dziecka z rowerem, aby do niego nie zrazić i rozwinąć dwukołową pasję. O czym należy pamiętać, by rower stał się towarzyszem na całe życie?

Ponad pół tysiąca małych rowerzystów na Kępie Potockiej!

Piękna, słoneczna aura towarzyszyła miłośnikom wyścigów rowerkowych w Warszawie podczas piątej edycji Tour Kocham Rowerek 2014. Setki kolorowych rowerków, dziecięcych uśmiechów, kocy i koszyków piknikowych  opanowały w sobotę Kępę Potocką.

Rowerek biegowy, czyli najmłodsi na dwóch kółkach

Rowerek biegowy idealnie wprowadzi dziecko w świat jazdy na rowerze. Zadaniem tych sprytnych urządzeń jest rozwój zdolności motorycznych maluszków w wieku poprzedzającym jazdę na klasycznym rowerze, nauka utrzymywania równowagi i kontroli jednośladu.

Nie tylko przyczepka – przegląd nowatorskich rozwiązań dla rowerowych rodzin. Prezentacja sprzętu

Ten artykuł jest dla kochających rower, dla ludzi ceniących nade wszystko aktywność na świeżym powietrzu, a także dla rodzin chcących wspólnie spędzać czas. W życiu każdego rowerzysty, człowieka aktywnego oraz rodziny nadchodzi moment, kiedy dalsza aktywność staje pod znakiem zapytania. Jest to: pierwsze dziecko (przy każdym kolejnym jesteśmy już coraz bogatsi w doświadczenie i wiedzę). Postaramy się przekonać was, że nie trzeba rezygnować z ukochanego sportu, zmieniać sposobu spędzania wakacji z rowerowo-podróżniczego na pensjonatowo-plażowy i czekać, aż maluch będzie aktywnym towarzyszem podróży.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.