konkurs link

newsletter

  • 17.7.2018, Imieniny obchodzą: Aneta, Bogdan, Aleksy
 
 

Rowerem z Konstancina do Tarczyna, czyli wyprawa przez Krainę Jeziorki

Szlak rowerowy w Krainie Jeziorki Szlak rowerowy w Krainie Jeziorki fot. Ewa Świerżewska
Od dawna już wybieraliśmy się na całodniową wyprawę rowerową wzdłuż rzeki Jeziorki. 90-kilometrowa  trasa Wilanów, Konstancin, Zalesie Górne, Tarczyn, Lesznowola, Piaseczno, Wilanów okazała się strzałem w dziesiątkę! Świetnie oznakowana, zróżnicowana i bardzo malownicza – doskonały wybór na całodniową, ambitną wycieczkę.
Jako że ostatni tydzień wakacji 2013 roku nasze córki spędzały na obozie rowerowym, postanowiliśmy nie być gorsi. Wybór padł na planowaną od dawna wycieczkę szklakami Krainy Jeziorki. Wyruszyliśmy z Wilanowa, a naszym celem był odległy o około 50 kilometrów Tarczyn.
 
Pierwszy etap wyprawy wiódł znanym nam świetnie szlakiem do Powsina. Ścieżka rowerowa wzdłuż ulicy Przyczółkowej to istna „ścieżka zdrowia”. Nie, proszę mnie źle nie zrozumieć! Chodzi mi o ogromną liczbę biegaczy, rolkarzy, rowerzystów, nordic-walkerów itp., którzy w niedzielny poranek zaludnili ten szlak. Po dotarciu do parku w Powsinie, przejechaliśmy do Lasu Kabackiego, a w zasadzie Lasu Biegackiego (znów ze względu na liczbę biegających). 
 
Z Powsina do Konstancina prowadzi rowerowy szlak niebieski. Uwaga, nie jest on zbyt dobrze oznakowany i na tym odcinku wycieczki wskazana jest mapa. Gruntowa droga wiedzie wzdłuż Ogrodu Botanicznego, skrajem Klarysewa i Jeziornej, by – po minięciu kilku malowniczych jeziorek - dotrzeć do mostku na Jeziorce tuż obok Parku Zdrojowego w Konstancinie. Tu dołączamy do szlaku czerwonego – tzw. Szlaku Głównego Krainy Jeziorki.

Jadąc tą trasą wczesną wiosną mieliśmy problemy z trzymaniem się czerwonego szlaku. Po prostu oznakowanie – zwłaszcza w samym Konstancinie – było już mocno zużyte. Jakież było nasze zaskoczenie, gdy okazało się, że od tego czasu oznakowanie szlaku zostało gruntownie odnowione i przez kolejne kilometry nie mieliśmy żadnych problemów z odnalezieniem drogi. 
 
Kraina Jeziorki
 
Przejazd przez Konstancin jest bardzo malowniczy. Najpierw szlak wiedzie wzdłuż Jeziorki, by wkrótce zagłębić się w uliczki uzdrowiska, co daje rowerzystom możliwość podziwiania okazałych willi i rezydencji, z których słynie Konstancin. Część z nich pamięta jeszcze lata przedwojenne, część to całkiem nowe, imponujące posiadłości. 
 
Droga z Konstancina do Żabieńca i Wólki Kozodawskiej prowadzi  w większości szosami, ale o bardzo małym natężeniu ruchu. Jedziemy skrajem Chojnowskiego Parku Krajobrazowego. Okolica jest bardzo zadbana, domy ładne, sporo lasów i całkiem dużych jezior. Na skraju Wólki Kozodawskiej wjeżdżamy do lasu, by po około dwóch kilometrach znaleźć się w Zalesiu Górnym. Zalesie to szczególna osada, niemal letniskowa, cała zanurzona w zielonym lesie. Klimatu dodają nie tylko urocze, w dużej części drewniane domy, ale też nazwy ulic, np. Szmaragdowych Żuków, Promiennego Słońca, Za Siedmioma Górami, Przebudzenia Wiosny, Złotej Jesieni, Droga Dzików  itp.
 
Szlaki rowerowe Krainy Jeziorki
 
Od Zalesia, aż do miejscowości Łoś, czyli sporo ponad 10 kilometrów, czerwony szlak prowadzi lasem. I tu niespodzianka. Trasa w dużej mierze wiedzie bowiem wąskimi ścieżkami i jest naprawdę wymagająca. Miejscami wymaga przedzierania się przez wysoką trawę, przejeżdżania pod zwalonymi drzewami a nawet pokonywania błota.
 
Szlaki rowerowe Krainy Jeziorki

Droga jest jednak doskonale oznakowana, las czysty i piękny, a po drodze mapy i specjalnie przygotowane dla turystów miejsca wypoczynku z altaną i stojakami na rowery. 
 
Szlaki rowerowe Krainy Jeziorki
 
W Łosiu znów dotarliśmy do Jeziorki. Rzeka w tym miejscu jest dość wąska, wartka i w mojej opinii zachęca do spływu kajakowego. Z relacji znajomych wiemy jednak, że spływ Jeziorką to przygoda dla doświadczonych kajakarzy. My jak na razie jeszcze nie spłynęliśmy tą rzeką, choć już dwa razy mieliśmy taki zamiar. Za każdym razem, w opinii wypożyczających kajaki, warunki były zbyt trudne. 
 
Szlaki rowerowe Krainy Jeziorki
 
Z Łosia jest już bardzo blisko do miejscowości Prace Duże. W tym miejscu szlak czerwony przecina się ze szlakiem żółtym. Czerwony prowadzi dalej w kierunku Grójca i Mszczonowa, natomiast żółty kieruje się – w jedną stronę – do Tarczyna - w drugą – do Magdalenki.
 
Szlaki rowerowe Krainy Jeziorki

My skierowaliśmy się do Tarczyna. Z Prac do Tarczyna szlak wiedzie w dużej mierze szosami asfaltowymi wzdłuż rzeki Tarczynki. Trasa jest „prosta, jak w mordę strzelił” (jak mawia nasza młodsza córka), a pięć kilometrów przejeżdża się dosłownie w kilkanaście minut. Przed samym Tarczynem trzeba tylko przeciąć krajową szosę numer siedem i już jest się na rynku. 
 
Tarczyn to małe miasteczko (prawa miejskie odzyskał w 2003 roku) z bogatą historią sięgającą XIII wieku. Świadczą o niej stare mini kamieniczki przy rynku, a zwłaszcza okazały kościół pw. Św. Mikołaja. Bardziej współczesnym akcentem jest fontanna na środku rynku w kształcie… jabłka.
 
Szlak rowerowy Krainy Jeziorki rynek w Tarczynie
 
Tarczyn był najbardziej odległym punktem naszej wycieczki. Po małym posiłku wróciliśmy do Prac Dużych i obraliśmy kurs na Magdalenkę. Od tego punktu żółty szlak wiedzie w dużej mierze szosami, ale są to drogi boczne o bardzo małym nasileniu ruchu. Po przejechaniu Złotokłosa i Szczak dotarliśmy do Wólki Prackiej, gdzie ponownie zanurzyliśmy się w lesie. Szlak znów był zaskakująco wymagający, zwłaszcza przeprawa przez łąkę, na której nasz trakt niemal znikał w głębokiej trawie. 
 
Po dotarciu do Cmentarza Południowego w Antoninowie pożegnaliśmy szlak i skrótem (szosami) przez Władysławów, Wilczą Górę, Bobrowiec dotarliśmy do Łozisk. Ponieważ Łoziska są częstym miejscem naszych wizyt (mieszka tu duża część naszej rodziny) poczuliśmy się już jak w domu. Sprawdzoną trasą wzdłuż ulicy Fabrycznej dotarliśmy do Piaseczna, by przez Starą Iwiczną (obok Decathlonu) i Józefosław dotrzeć do Lasu Kabackiego. Jazda w okolicach Piaseczna wymaga dużej uwagi, gdyż ruch jest duży, a ścieżek rowerowych i szlaków jak na lekarstwo. 
 
Las Kabacki wieczorem robi duże wrażenie. Choć naokoło jest jeszcze jasno w samym lesie panują ciemności, wśród których przemykają rozpędzeni rowerzyści, zdyszani biegacze i gubiący się w mroku spacerowicze. Na szczęście mieliśmy ze sobą lampki rowerowe, więc szczęśliwie dotarliśmy do Powsina, tym samym zamykając pętlę naszej wycieczki. 40 minut później odpoczywaliśmy już w domu, ciesząc się z 93 kilometrów wspaniałej wycieczki. Polecamy!
 
Łukasz Świerżewski
fot. Ewa i Łukasz Świerżewscy
Opublikowano w: Rowery

Czytaj także

Dominacja Sportowej Rodziny - relacja z Kolarskich Mistrzostw Wilanowa

14 czerwca odbyły się na polanie widokowej w Powsinie 2. Kolarskie Mistrzostwa Wilanowa dla uczniów szkół z dzielnicy. SportowaRodzina.pl była reprezentowana w dwóch kategoriach - klasy 1-3 i klasy 4-6 (rywalizowała też młodzież gimnazjalna). Nasze reprezentantki triumfowały w klasyfikacji indywidualnej, jednocześnie zdobywając dla swojej szkoły (SP nr 300) 2. miejsce w rywalizacji szkół w obu kategoriach. To już drugi sukces Igi i Ady w tych zawodach. W ubiegłym roku stanęły na 1. i 2. stopniu podium (klasy 1-3).

RIBCAP - pomiędzy czapką a kaskiem

Szczypta historii
 
W 2002 roku Jürg Ramseier - "ojciec" Ribcapa wziął udział w kursie treningowym dla instruktorów narciarstwa w Haute-Nendaz (Szwajcaria). Został zmuszony do założenia kasku, co bardzo mu się nie spodobało. 

LOTTO Poland Bike Marathon: 900 rowerów na poligonie w Rembertowie!

Lepszego debiutu nie można sobie wymarzyć. W warszawskim Rembertowie było wszystko. Słoneczna pogoda, rodzinna atmosfera, niezwykłe kolarskie miasteczko, fenomenalna frekwencja i jeszcze bardzo mocna obsada.

Z widokiem na bieszczadzkie szczyty - pętla Bukowiec – Beniowa – Bukowiec z dziećmi

Dolina Górnego Sanu czyli tzw. Bieszczadzki worek z racji swojego położenia na południowo-wschodnim skrawku Polski zasługuje na odwiedziny. Dla miłośników dwóch kółek ma to tym większe znaczenie, że poprowadzono tam jedyną – w Bieszczadzkim Parku Narodowym – trasę rowerową.

4 rowery, 3 dni, 141 kilometrów – rodzinna wyprawa w okolicach Warszawy

Od kilku lat wyczekiwaliśmy chwili, gdy znów wrzucimy sakwy na bagażniki i ruszymy w drogę. Nim na świecie pojawiły się dzieci, odbyliśmy dwie dziesięciodniowe wyprawy rowerowe – po Gotlandii i Wyspach Allandzkich, podczas każdej pokonując ponad 700 km.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.