konkurs link

newsletter

  • 17.7.2019, Imieniny obchodzą: Aneta, Bogdan, Aleksy
 
 

Mały poradnik Ślizgawkowicza, czyli jak spędzić udane popołudnie z dzieckiem na łyżwach

Mały poradnik Ślizgawkowicza, czyli jak spędzić udane popołudnie z dzieckiem na łyżwach
Ferie w całym kraju trwają już od jakiegoś czasu, warszawskie zbliżają się wielkimi krokami. Ponieważ aura jest mało śnieżna, mamy powody przypuszczać, że zainteresowanie łyżwami będzie się nadal utrzymywało. Prowadząc lekcje na jednym z warszawskich sezonowych lodowisk, mamy często okazję, żeby poobserwować licznie pojawiających się tam rodziców ze swoimi pociechami. Większość dzieci stawia pierwsze łyżwiarskie kroki, a zanim będą w stanie „śmigać” bez problemu na łyżwach, warto wziąć sobie do serca kilka rad, dzięki którym pobyt na lodowisku będzie dobrze wspominany przez całą rodzinę.


Jak się przygotować?

Ubiór. Wygodnie, oddychająco i stosownie do warunków panujących na lodowisku (warto się wcześniej dowiedzieć). Polecamy strój „na cebulkę” – jeśli dziecko będzie się dużo ruszać (lub nawet tylko podnosić z lodu), to na pewno szybko zrobi mu się ciepło. Wiemy, że często wyobrażacie sobie wasze córeczki jako małe księżniczki na łyżwach (w rajstopkach i spódniczkach), ale podpowiadamy – ten patent na ubiór możecie wykorzystać w momencie, kiedy pociecha będzie już pewnie trzymać się na łyżwach i nie siadać na lodzie kilkanaście razy w trakcie wyjścia. W przeciwnym wypadku zamiast uśmiechniętej księżniczki będziecie mieli zniechęconą i zmarzniętą płaksę… W przypadku chłopców zdecydowanie odradzamy dżinsy. Jeśli nie wiecie dlaczego – przewróćcie się w nich na lód (często pokryty śniegiem), posiedźcie chwilę, lub potarzajcie się… już rozumiecie?

Ochrona ciała. Zdecydowanie namawiamy do zaopatrzenia się w kask i w nieprzemakalne pięciopalczaste rękawiczki. Początkowe upadki, zwłaszcza jeśli nie są poprzedzone profesjonalnym instruktarzem, mogą być dosyć niekontrolowane – dziecko nie ma nawyku przytrzymywania głowy i nietrudno o uderzenie nią o lód. Rękawiczki – zadziwiające, jak często rodzice nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa w przypadku ich braku. My niestety widzieliśmy już trochę nieszczęśliwych wypadków i najechania komuś łyżwą na dłoń… nie powtarzajcie cudzych błędów! Nawet zwykłe materiałowe rękawiczki już bardzo pomagają. Ochraniacze są zbędne, co więcej, mogą przeszkadzać – nałożone na spodnie spowodują, że przy każdym upadku dziecko zamiast zatrzymać się, pojedzie w przód jeszcze kilka metrów.

Pierwsze kroki
 

 
Naukę jazdy w przypadku małych dzieci (3-6) dobrze jest rozpocząć od nauki chodzenia/ tupania po lodzie. Stopy powinny być "uśmiechnięte” (palce skierowane na zewnątrz), kolana lekko ugięte, ręce wyciągnięte na boki, a tułów delikatnie pochylony do przodu. Powolutku zaczynamy tupać – podnosimy kolana i stawiamy stopy „na jodełkę”. Można trzymać dziecko za rękę, można podtrzymywać od tyłu (aczkolwiek wiele dzieci wtedy wykorzystuje sytuację i „pokłada się” na rodzicach – dlatego lepsza jest asekuracja bez trzymania) lub samemu iść tyłem (ale to wersja dla bardziej zaawansowanych rodziców – nie polecamy, jeśli nie czujecie się pewnie) i trzymać dziecko za ręce. Zwracamy uwagę na to, żeby dziecko nie patrzyło pod nogi – na początku jest to powszechne, nasza pociecha bada nową sytuację. Ponieważ jednak głowa trochę waży, to naturalnym jest, że jeśli ją opuszczamy, mamy większy problem z utrzymaniem równowagi. Po kilku okrążeniach można spróbować poklaskać w ręce z przodu i z tyłu, pouginać mocniej kolana, kładąc na nich ręce (i stawiając nogi obok siebie, dając im trochę pojechać), podotykać dłońmi stóp.

Z pingwinem czy bez?
 

Mamy mieszane uczucia – z jednej strony, pingwiny są rewelacyjnymi motywatorami. Dziecko wyobraża sobie, że będzie miało swojego „lodowego kompana” i od razu jest mu raźniej. Ostatnio widzieliśmy dziewczynkę, która po wizycie na lodowisku specjalnie przyszła do wypożyczalni, spytała obsługę, czy może się pożegnać z pingwinem, po czym wycałowała go kilkukrotnie. Inne dziecko było załamane, że pingwin już je zostawił i uspokoiło się dopiero po naszym zapewnieniu, że pingwin czeka na nie w wypożyczalni w każdej chwili i że jest mu tam dobrze. Dopiero wtedy zgodziło się opuścić lodowisko.

Pingwin to też zdecydowana pomoc dla rodziców  (lub ich kręgosłupów…) – zwłaszcza w przypadku dzieci, które mają problemy z równowagą. Skąd w takim razie wynikają nasze mieszane uczucia? Ano stąd, że pingwiny są ciężkie i małe dzieci nie są w stanie same ich prowadzić, zwłaszcza, jeśli z trudem stoją na lodzie. Potrzebne jest tu wsparcie osoby dorosłej. Ogólnie jednak, zaczynamy się przekonywać – najwyraźniej mali biało-czarni przybysze zaczęli podbijać też nasze serca… Oczywiście nie wykorzystujemy pingwinów podczas naszych zajęć, motywujemy naszych podopiecznych w inny sposób. Ale widzieliśmy już na jednych zajęciach dziecko, które przez kilka miesięcy jeździło z instruktorem i z pingwinem… co kto lubi.

Jak włączyć się do ruchu na ślizgawce?
 

Bardzo podobnie, jak na drodze – rozglądając się na boki, czy nikt nie nadjeżdża i dostosowując się do kierunku, w którym wszyscy się poruszają. Na ślizgawkach zwykle co 30 minut zmieniany jest kierunek jazdy, co ogłaszane jest przez mikrofon. Na każdym lodowisku panują trochę inne zasady, z reguły jednak jeździ się w kółko, a środek przeznaczony jest albo dla bardziej zaawansowanych osób, albo przewidziany na lekcje i rozłożenie miseczek lub pachołków do instruktarzu.

Jak zachować się w trakcie ślizgawki

Znowu odwołam się do ruchu drogowego – na ślizgawce także musimy pamiętać, że nie jesteśmy na niej sami. Dlatego też starajmy się nie zatrzymywać nagle na środku, nie sprawdzając wcześniej, czy nikt za nami nie jedzie, nie zajeżdżać nikomu drogi. Jeśli będziemy jeździć w swoim tempie, a na przerwy zjeżdżać pod bandę lub schodzić za nią, to wszyscy będą zadowoleni.

Czego na pewno NIE robimy na ślizgawce:
 
  • Nie podajemy dziecku ręki zza bandy i nie prowadzimy go w ten sposób. Z reguły taka sytuacja kończy się tak: dziecku nagle uciekają nogi do przodu, rodzic stara się malucha „wyciągnąć” i przytrzymać . Jeśli dziecko już było prawie przy ziemi, to możemy mu nadwerężyć rękę lub uszkodzić bark.
  • Nie wchodzimy na lód w butach. Tak, tak, my swoje, a i tak taka metoda ma wielu zwolenników. Warto jest pomyśleć o czymś takim, jak zasada ograniczonego zaufania - zawsze ktoś może w was wjechać  – a na śliskim lodzie nie macie szans w butach, upadek murowany. Nie mówiąc już o tym, że wchodząc w zwykłym obuwiu nanosicie na lód ziemię/ piasek lub błoto, pogarszając warunki innym uczestnikom ślizgawki.
  • Nie bierzemy dziecka na ręce, zwłaszcza, jeśli sami nie jesteśmy mistrzami… powiecie, że wymyślamy? Już tyle takich wypadków widzieliśmy, a ciągle zastanawiamy się, jak można wpaść na taki pomysł. Niestety, królują w tym tatusiowie.
  • Nie próbujemy zejść ze ślizgawki, przecinając napierający tłum w poprzek – znacznie lepiej jest zrobić jedno okrążenie więcej, ale w bezpieczny sposób.
  • Nie jemy w trakcie jeżdżenia, nie żujemy gumy – o zakrztuszenie się nietrudno – wystarczy, że najedziemy na jakąś nierówność, ktoś nas potrąci, dziecko mocniej pociągnie. 
  • O czym mówimy dziecku przed wejściem na lód?

Jest kilka zasad, które poprawiają bezpieczeństwo podczas pobytu na lodowisku. 
 

 
 
Upadanie. Uczymy dziecko upadania na bok i wyciągania rąk również do boku. Wtedy ani kolana, ani pupa nie będą stłuczone. 

Ręce z lodu! Po każdym upadku zabieramy ręce z lodu, staramy się też jak najszybciej podnieść. Dorosły najczęściej to rozumie, dzieci lubią sobie trochę poleżeć lub poprzemieszczać się na kolanach. 

Nieoczekiwane przytulanki. Często zdarza się tak, że dziecko chce się do nas przytulić (lub też mknie szybko niczym pocisk i nie wie, jak się zatrzymać) i podjeżdża do nas od tyłu, nieoczekiwanie łapiąc nas za kolana lub po prostu za nogi. Nawet doświadczonego łyżwiarza  taki „atak” może powalić… dlatego trzeba naszemu maluchowi wytłumaczyć, dlaczego nie jest to dobry pomysł.

Ostrożnie przy zjeżdżaniu z lodu. Dużo dzieci przyśpiesza w ostatnich minutach bytności na lodowisku, a zwłaszcza jak już zbliżają się do bandy czy śpieszą prosto w wyciągnięte ramiona rodzica. Tracą wtedy czujność i albo odbijają się od bandy, albo „uciekają” im nogi do przodu. Są wtedy tak zaskoczone tym nagłym upadkiem, że możecie spodziewać się wybuchu płaczu.
 
Jeśli zastosujecie się do naszych uwag, to gwarantujemy, że wspólne wyjście zostanie zakończone sukcesem, a dzieci będą same prosić o „powtórkę z rozrywki”. Czego wam serdecznie życzymy!

Magdalena i Jacek Tascher - Walley – Łyżwy. Dobra zabawa
Zdjęcia: Walley.pl





 
Opublikowano w: Rolki i łyżwy

Czytaj także

Zestaw ochraniaczy TSG basic-set dla ambitnej mamy lub taty - Test

W ubiegłym sezonie złapałem bakcyla rolek. Początkowo używałem tylko ochraniaczy na nadgarstki, ale wraz z postępami w nauce jazdy zacząłem powoli rozglądać się za poważniejszą ochroną. No i we właściwym momencie otzymaliśmy do testowania ochraniacze TSG. Akurat zaczynałem uczyć się jazdy przekładanką tyłem...

RIBCAP - pomiędzy czapką a kaskiem

Szczypta historii
 
W 2002 roku Jürg Ramseier - "ojciec" Ribcapa wziął udział w kursie treningowym dla instruktorów narciarstwa w Haute-Nendaz (Szwajcaria). Został zmuszony do założenia kasku, co bardzo mu się nie spodobało. 

Łyżwiarstwo figurowe – pierwsze kroki

Zima już co prawda powoli nas opuszcza i wielu z was pewnie uzna, że to czas, żeby odłożyć łyżwy w kąt czy schować je do piwnicy. Jednak zanim to zrobicie, zastanówcie się przez chwilę, bowiem trenować można w wielu miastach dłużej niż od grudnia do marca, a łyżwiarstwo to jedna z tych dyscyplin sportowych, które bardzo wszechstronnie rozwijają nasze dzieci. I to już od najmłodszych lat, gdyż zacząć można od czwartego, piątego roku życia.

Od kościanych do stalowych - skąd się wzięły łyżwy?

Najstarsze znalezione na świecie łyżwy mają ponad 5 tys. lat. W zależności od regionu były wykonywane z kości bydła domowego, koni, łosi lub reniferów i przywiązywane do stóp rzemieniami. Służyły nie tyle do zabawy co do pokonywania odległości.

Nordic Skating. Bezpieczeństwo na lodzie

Kiedy decydujemy się na jazdę na łyżwach po naturalnym lodzie, na kanałach, jeziorach, czy otwartych akwenach wodnych, takich jak morze i jego zatoki, musimy pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa. Musimy też nauczyć się rozpoznawać, czy lód nie stanowi dla nas zagrożenia.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.