konkurs link

newsletter

  • 13.11.2018, Imieniny obchodzą: Arkadia, Mikołaj, Stanisław
 
 

Czterolatki na łyżwy – rozmowa z Jackiem Tascherem

Jacek Tascher Jacek Tascher fot. Walley.pl

Nadal rozpowszechniona jest opinia, że będąc dorosłym, jest się chyba już „za starym na łyżwy” (czytaj: ma się ponad 20/30 lat). A co za tym idzie, jest już za późno, aby rozpoczynać. To absolutne nieporozumienie! Każdy moment jest dobry – szkoda tylko straconych, bez łyżew, lat. Wiem to na podstawie mojego długoletniego doświadczenia w nauczaniu – mówi Jacek Tascher, łyżwiarz figurowy, trener.

Ewa Świerżewska: Łyżwiarstwo figurowe jest dyscypliną, o której, obok baletu, marzy wiele dziewczynek. Czy rzeczywiście dominują tu dziewczynki/kobiety?

Jacek Tascher: Tak, rzeczywiście więcej dziewcząt/pań , niż chłopców/panów uprawia łyżwiarstwo figurowe. Ale nie wynika to z faktu, że dziewczynki są bardziej predestynowane do uprawiania tego sportu.  Łatwo to zaobserwować,  oglądając  występy mężczyzn w konkurencjach par sportowych i tanecznych, a także występy czołowych solistów, które zachwycają nie tylko arcytrudnymi skokami, ale też łyżwiarską artystyczną wirtuozerią. To, że tak jest – zwłaszcza w krajach takich jak Polska – wynika, przede wszystkim, z panujących stereotypów.

EŚ: Jaki wiek jest najlepszy, by zacząć przygodę z łyżwiarstwem? Czy dorośli też mogą?

JT: Cztery lata to wiek, w którym można zaczynać zabawę z łyżwami. Oczywiście jest to umowna granica, bo jak wiadomo, dzieci rozwijają się w różnym tempie. Zazwyczaj odradzam wcześniejszy początek, a to z tego względu, iż buty łyżwiarskie są zwykle bardziej sztywne od tych, w których dziecko chodzi poza domem. A pamiętajmy, że w tym wieku stopa dziecka jeszcze się kształtuje.

Na szczęście nie ma innych przeciwwskazań, bo dzieci w tym wieku są już podatne na naukę elementów łyżwiarskich. Ważne jest oczywiście, by nauka prowadzona była z wykorzystaniem rozmaitych elementów zabawy. Utrzymanie koncentracji i zainteresowania tematem zajęć jest u maluchów chyba największym wyzwaniem dla prowadzącego. Bardzo pomaga element towarzyski – bycie w grupie.

Łyżwiarstwo, w formie amatorskiej, sprawia nie tylko przyjemność, ale też wpływa dodatnio na dyspozycję naszego organizmu. Jest więc sportem, który uprawiać można, zachowując indywidualne podejście, do późnej jesieni naszego życia.

Szeroko, nadal, rozpowszechniona jest opinia, że będąc dorosłym jest się chyba już „za starym na łyżwy” (czytaj: ma się ponad 20/30 lat). A co za tym idzie, jest już za późno, aby rozpoczynać. To absolutne nieporozumienie! Każdy moment jest dobry – szkoda tylko straconych, bez łyżew, lat.

Wiem to na podstawie mojego długoletniego doświadczenia w nauczaniu. Obecnie organizowanych jest w Polsce (nie wspominając o zagranicy) w trakcie sezonu łyżwiarskiego 5-6 zawodów dla amatorów. Wiek uczestników jest bardzo szeroki – od 7-8 do ponad 65 lat. Startują również tacy, którzy zaczynali swoją przygodę z łyżwami bliżej pięćdziesiątki, a po 3-4-letnim treningu zbierają się na odwagę i robią sobie przyjemność z wzięcia udziału w rywalizacji.

EŚ: Dzieci mogą uprawiać łyżwiarstwo figurowe amatorsko, mogą też trenować wyczynowo. Jak wygląda ścieżka rozwoju małego łyżwiarza?

JT: Łyżwiarstwo wyczynowe jest sportem wymagającym długiego treningu, jeśli chce się osiągnąć mistrzostwo. Dzieje się tak dlatego, że jest to dyscyplina zakładająca naukę wielu modeli ruchu i ich kombinacji. Co za tym idzie, ważna jest tu koordynacja. To jednocześnie sprawia, że trening łyżwiarstwa figurowego (ale również amatorskie zajęcia łyżwiarskie) wszechstronnie wpływa na całe ciało.

Zaczynając, w wieku 4–6 lat, trening  łyżwiarstwa figurowego w formie wyczynowej, zawsze dobrze jest sprawdzić, jakimi predyspozycjami wrodzonymi dysponuje młodziutki adept. Raz – będziemy wiedzieli, jak szybkich postępów możemy się spodziewać; dwa –  lepiej nie wystawiać niepotrzebnie na szwank nadziei i oczekiwań zarówno rodziców, jak i dziecka. Zawsze można znaleźć taki obszar potencjalnej aktywności, w którym naturalne predyspozycje dziecka stwarzają mu większe szanse na sukces.

Od samego początku zajęć jest dużo – cztery, potem pięć-sześć dni w tygodniu. Nie tylko trening na lodzie, ale również trening poprawiający ogólne przygotowanie organizmu, zajęcia taneczne, zajęcia imitacyjne (nauka elementów łyżwiarskich w sali).

Najpierw są to zajęcia trwające 45-60 minut dziennie, potem ta dawka się podwaja. Po dwóch, trzech latach tych godzin – w zależności od dnia tygodnia – może być nawet trzy do czterech. Szybko okazuje się, że trzeba to wszystko organizacyjnie okiełznać w rytmie rodzinno-szkolno-treningowym.

EŚ: W którym momencie młodzi łyżwiarze mogą zacząć brać udział w zawodach, pokazach?

JT: W kategorii młodzików pierwszą klasą, w której organizowana jest na zawodach rywalizacja, to klasa wstępna – zawodnicy w wieku 6 lat i młodsi. Potem, kolejno, brązowa  (do 8 lat), srebrna (do 10 lat) i złota (do 12 lat). Ale regulamin łyżwiarstwa figurowego jest tak skonstruowany, że gdy ma się  10 lat (i odpowiednie umiejętności) to już można startować w kategorii novice (to junior młodszy), a mając 12 lat można zabłysnąć w kategorii juniorów.

Wszak na ostatnich mistrzostwach świata seniorów mogliśmy oglądać, jak kilkoro 15-16 letnich zawodniczek i zawodników napędzało swoimi wyczynami na tafli niemało strachu dużo starszym rywalkom i rywalom…

EŚ: Jako były zawodnik, trener, komentator, zna Pan łyżwiarstwo od podszewki. Czy to trudny, wymagający sport?

JT: Łyżwiarstwo figurowe jest sportem trudnym i wymagającym długiego treningu. Dzieje się tak dlatego, o czym wspominałem wcześniej, iż jest to dyscyplina zakładająca naukę wielu modeli ruchu i ich kombinacji. Wymagająca skoordynowania i powiązania wykonywanych elementów, a także dopasowania układu programu do wybranych utworów muzycznych. I nie chodzi tylko o dobre ich wykonanie pod względem technicznym, ale również trafne zinterpretowanie i „złapanie” dobrego kontaktu z publicznością.

To wszystko razem wymaga długiego, systematycznego, mądrze prowadzonego treningu. Jednocześnie bogactwo kombinacji, jakie się w tym sporcie przed nami otwiera, czyni go tak ciekawym i nienarażającym na nudę powtarzania i cyzelowania ciągle tego samego, „skończonego” zestawu ćwiczeń.

EŚ: Prowadzone przez Pana Towarzystwo Łyżwiarstwa Figurowego Walley organizuje obozy łyżwiarskie, w których udział biorą także dzieci. Czy aby pojechać na taki obóz, trzeba już umieć jeździć?

JT: Dzieci biorące udział w organizowanych przez nas – zarówno w okresie letnim, jak i zimowym – obozach, nie muszą umieć jeździć na łyżwach. Mogą zacząć się uczyć pierwszego dnia obozu. A obozy są znakomitą okazją do tego, by szybciej posiąść umiejętność jazdy na łyżwach, jak również do tego, aby „przyspieszyć” poszerzanie zakresu swoich umiejętności. Duża dawka i powtarzalność zajęć działa w tym względzie znakomicie. Oczywiście plan treningowy realizujemy z zachowaniem odpowiednich proporcji, wyczuciem samopoczucia dzieci i – co ważne – w otoczce zabawy.

EŚ: Na czym polega taki trening? Czy tylko ćwiczenia na lodzie, czy także inne?

JT: Program zajęć obejmuje – poza zajęciami na tafli lodowej – również trening elementów łyżwiarskich w sali, blok zajęć taniec/poprawa koordynacji/aerobik, zajęcia złożone z gier i zabaw. To prawie 5 godzin zajęć. Tak więc nie ma miejsca na nudę, bo cały dzień wypełniony jest zajęciami sportowymi i innymi atrakcjami – takimi jak spacery, wspólne wyjścia, aby obejrzeć miejscowe atrakcje, udział w wieczornych konkursach i animacjach.

EŚ: A co robią w lecie łyżwiarze? Czy są w Polsce miejsca, gdzie można jeździć przez cały rok?

JT: Również  łyżwiarze figurowi, uprawiający ten sport wyczynowo, spędzają lato – trenując. Czerwiec to często czas obozów przygotowujących dyspozycję ogólną, a więc trening poza lodowiskiem. Lipiec i kolejne miesiące, to już trening na lodzie wraz całym treningiem uzupełniającym to, co ćwiczone jest na tafli lodowej.

W Polsce wszystkie kryte lodowiska mają dłuższą lub krótszą przerwę. Są jednak takie, na których można trenować także w porze letniej. To, między innymi, hale w Gdańsku, Toruniu, Warszawie, Łodzi, Krynicy, Cieszynie, Katowicach, Krakowie, Oświęcimiu, Sanoku…

EŚ: Na koniec naszym Czytelnikom należy się krótkie wyjaśnienie. Włączył się Pan w Akcję społeczną portalu SportowaRodzina.pl pt. „Bez kasku nie jadę!”, a przecież łyżwiarze figurowi nie jeżdżą w kaskach. Ale może tacy całkiem początkujący powinni jeździć?

JT: Tak, mimo że łyżwiarze figurowi w kaskach nie trenują i nie występują, to wszystkim początkującym używanie kasków absolutnie zalecamy.  Przede wszystkim dzieciom! „Broniący swoich tajemnic” lód to przecież zupełnie inny rodzaj podłoża niż ten, po którym poruszamy się na co dzień. Za pierwszym razem większość z nas, a więc również dzieci, ogarnia uczucie całkowitego braku równowagi. Wszystko dzieje się nieporównanie szybciej niż zazwyczaj. Efektem tych odmiennych warunków jest znacznie szybsza zmiana położenia naszego środka ciężkości. I właśnie na początku nauki często nie udaje się w porę wyratować ze wszystkich, mało kontrolowanych, upadków. Lekki kask rowerowy znakomicie chroni głowę (a mamy ją tylko jedną!!!) w takich sytuacjach i, co również ważne, poprawia komfort nauki. Mimo mniejszych niż w trakcie jazdy rowerem lub zjazdu ze stoku narciarskiego prędkości – uderzenie głową o lód może być groźne, gdyż jest on bardzo twardym podłożem.

Jacek Tascher

Jacek Tascher, łyżwiarz figurowy, dwukrotny mistrz Polski soli i v-ce mistrz w konkursie par tanecznych, reprezentant Polski na Mistrzostwach Europy i Świata, obecnie aktywny promotor łyżwiarstwa figurowego (Towarzystwo Łyżwiarstwa Figurowego Walley), trener, od 1996 roku komentator Eurosportu.

Opublikowano w: Rolki i łyżwy

Czytaj także

Sięgnij po medal, czyli łyżwy od kuchni. Łyżwiarstwo szybkie w pigułce

To już ostatnia część naszego cyklu o łyżwiarstwie szybkim. Przybliżę w niej Państwu różnicę między short trackiem a łyżwiarstwem szybkim, a w dalszej części artykułu przedstawię dokładne zasady rządzące short trackiem.

Sebastian Druszkiewicz srebrnym medalistą

Sebastian Druszkiewicz, łyżwiarz szybki, członek polskiej reprezentacji na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi 2014, zdobył srebrny medal w biegach Mistrzostw Polski w łyżwiarstwie szybkim, które odbyły się 28.12 – 30.12.2014 w Warszawie. 30 grudnia, w biegu zamykającym zawody, na warszawskim torze Stegny pokonał dystans 5000 m w czasie 6.55,42. Pomimo napotykanych przeciwności i trudnego okresu w karierze nie poddał się, znalazł sponsora, intensywnie trenuje i wraca do formy.

Świst kółek w centrum Warszawy - relacja z II Warszawskiego Maratonu Rollercup

18 maja w centrum Warszawy rozegrane zostały wyścigi w ramach II Warszawskiego Maratonu Rollercup. Dwie długie proste, dwa nawroty - to czekało na wszystkich zawodników (z wyjątkiem tych najmłodszych: 2-4 lata i 5-6 lat), a kategorie FAN, FITNESS i MARATON różniły się liczbą okrążeń. 

Rolki czy wrotki, czyli co lepsze dla zdrowia dziecka

Wakacje, czyli dwa miesiące wolnego czasu dla uczniów, tych młodszych i tych starszych. Według danych DGP prawie połowa rodzin deklaruje, że ich dzieci spędzą ten czas poza miejscem zamieszkania, a niecałe 30 proc. pozostanie w domu. Niestety nie każdy może sobie pozwolić na dwumiesięczny wypoczynek. Jak zatem wypełnić naszym pociechom czas, kiedy pozostają w domu, często „przyklejone” do laptopa bądź telefonu? Na pewno warto zaktywizować dzieci i zachęcić je do uprawiania sportów. Dobrym rozwiązaniem mogą okazać się rolki bądź wrotki. Tylko co wybrać?

Warszawski debiut Roller Cup z rekordem Guinnessa

Na pierwszym warszawskim Maratonie Roller Cup, wystartowało ponad 300 miłośników jazdy na rolkach. Padł też rekord Guinnessa w jeździe tyłem rekord pobity został przez Tomasza Kwietnia. Na maratońskim dystansie 42 km najszybsi byli Bartosz Chojnacki i Aleksandra Goss.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.