konkurs link

newsletter

  • 24.4.2019, Imieniny obchodzą: Aleks, Grzegorz, Aleksander
 
 

Chudy Wawrzyniec i szlaki rowerowe - Ujsoły nie tylko dla ultramaratończyków

Widok na Ujsoły ze szlaku na Zapolankę Widok na Ujsoły ze szlaku na Zapolankę fot. Magda Zaporowska
Noc przed Chudym Wawrzyńcem – ultramaratonem górskim w Beskidzie Żywieckim, podzielonym na dwa dystanse: 50 km i 80 km – nie zapowiadała nic dobrego. Nad nami urwało się niebo. Drżący i skuleni pod kołdrą, w otoczeniu potężnych wyładowań atmosferycznych, zastanawialiśmy się, co przyniesie zbliżający się ranek; czy bieg w ogóle się odbędzie? Noc była złowroga. 
Do biegu na 50 km mój mąż przygotowywał się od ponad pół roku - to on miał startować w Chudym Wawrzyńcu. Jednak górskie zawody to przecież znakomita okazja do rodzinnego wypadu w góry, tym bardziej, że Beskidy były nam mało znane. Na bieg i zwiedzanie okolicy przeznaczyliśmy cztery dni. Jako miejscowość wypadową, trochę w ciemno, wybraliśmy Ujsoły i ośrodek wypoczynkowy pod tą samą nazwą. Na miejscu okazało się, że był to strzał w dziesiątkę; kilka małych uroczych górskich domków położonych jest w spokojnej i pięknej okolicy, tuż nad potokiem, który przyniósł nam wiele ukojenia i pociechy w kolejne gorące dni. Ale Ujsoły to nie tylko typowa górska wieś, to także miejsce, gdzie kultywowane są dawne obyczaje i tradycje, i to właśnie do nich nawiązuje Chudy Wawrzyniec. 
 
Wawrzyńcowe Hudy

Co roku na początku sierpnia, nocą, wszyscy ujsolanie oraz mieszkańcy Glinki, Soblówki i Złatnej gromadzą się przy ogniskach i tzw. hudach – trzydziestometrowych paleniskach, aby uczcić pamięć św. Wawrzyńca (patrona ognia), który wg wierzeń mieszkańców w dawnych czasach uchronił wieś przed zarazą. To właśnie owe paleniska, jako znak od św. Wawrzyńca, palone na najwyższych wierchach, przegoniły chorobę z okolicznych lasów, chroniąc tym samym mieszkańców przed zagładą. Zwyczaj ten jest tak stary, iż nawet najstarszy gazda we wsi nie potrafi podać, od kiedy palone są hudy. Obecnie wydarzenie to obchodzone jest w bardziej folklorystycznej formie. Od trzydziestu pięciu lat paleniu hud towarzyszą także liczne atrakcje, m.in.: zawody drwali czy turniej o Puchar Wójta Gminy Ujsoły, a przy tym oczywiście tańce ludowe, liczne koncerty i atrakcje dla rodzin. Wawrzyńcowe Hudy co rok przyciągają do gminy Ujsoły wielu turystów. I do tej właśnie tradycji oraz postaci św. Wawrzyńca nawiązuje także ultramaraton Chudy Wawrzyniec, który w tym roku odbył się po raz drugi. 
 
 
Chudy Wawrzyniec
Trasa na 80 km
 
Jak mówią organizatorzy zawodów, postać Chudego Wawrzyńca to duch beskidzkich gór. Ultramaraton nie jest jednak połączony z Wawrzyńcowymi Hudami. Podobnie jak w zeszłym roku, bieg odbył się tydzień po obchodach. Uczestnicy rozpoczynają zawody w miejscowości Rajcza, a kończą w Ujsołach. W trakcie biegu, po zejściu z Wielkiej Rycerzowej, maratończycy decydują, czy biegną 50 czy 80 km. Łącznie do pokonania mają 3000 metrów podejść i podbiegów. Prawda, że pięknie? Mimo tak zachęcającej trasy i przepięknych górskich widoków, noc przed biegiem nie zapowiadała nic dobrego… powiało grozą.
 
Chudy Wawrzyniec
Szlaki: Rycerzowa i Zapolanka
 
Noc, kiedy urwało się niebo
 
Zaczęło się około 22. Potężna burza ulokowała się nad Ujsołami. Deszcz walił w drewniany domek z łomotem, a potężne grzmoty dudniły w uszach, dodatkowo upiorne wrażenie potęgowały błyskawice. Nawałnica była tak silna, iż mieliśmy chwilami wrażenie, że zdmuchnie nas niczym wilk z bajki o trzech świnkach. Przyznam, że jeszcze takiej burzy nie doświadczyłam, a właściwie burz, było ich bowiem tej nocy kilka. Około 2-3 nad ranem, czyli tuż przed startem, po krótkim śnie, odetchnęliśmy z ulgą – burze ustały. Nawałnice pozostawiły jednak po sobie ślad – na trasie leżały połamane drzewa, a góry spowiły mgła i mżawka, za to nic już nie zapowiadało kolejnych burz. Chudy Wawrzyniec czuwał nad zawodnikami. Start 4.30. 
 
Chudy Wawrzyniec
Mąż tuż przed wyjściem na start
 
W oczekiwaniu na tatę 
 
Choć pogoda niezbyt zachęcała do wycieczek, zaraz po śniadaniu wybrałam się z synkiem na zwiedzanie okolicznych szlaków, a jest co zwiedzać. Gmina Ujsoły, to doskonała baza wypadowa w góry, otoczona siatką pięknych szlaków i schronisk PTTK. Turyści mają do wyboru kilka atrakcji, jak chociażby zwiedzanie leśniczówki z XIX wieku w Złatnej, zabytkowe kapliczki w Soblówce czy Geopark w Glince. My jako cel wycieczki wybraliśmy najbliższy nam szlak zielony, prowadzący przez Muńcuł do Bacówki na Rycerzowej, położonej na tzw. Hali Rycerzowej, która stanowi wspaniały punkt widokowy. Szlak ten chciałam zwiedzić chociaż w kilku procentach. Nie było jednak nam to dane.
 
Chudy Wawrzyniec
Rzeka przepływająca przez szlak zielony oraz niezdobyty przez nas szczyt – Muńcuł (1165 m)
 
O ile zbieranie i wrzucanie kamieni do przebiegającej przez szlak rzeki okazało się bardzo ciekawym zajęciem, to już spacer po wyższych partiach góry oraz podmokłych terenach niezbyt przypadł mojemu trzylatkowi do gustu. Głównym problemem nie okazały się jednak warunki atmosferyczne ani niedogodności terenu, tylko grasujący w lesie… lew. Z trasy musieliśmy zatem zejść dość szybko, ale zaraz pojawił się pomysł, aby wybrać się na małą wycieczkę rowerową i zwiedzanie okolicy – tych partii, gdzie oczywiście lwy nie mieszkają. 
 
Chudy Wawrzyniec
Mały pogromca lwów w drodze na Muńcuł
 
Gmina Ujsoły jest istnym rajem dla cyklistów, przebiega przez nią kilka pięknych szlaków rowerowych. Ponadto, zaledwie kilka kilometrów od Ujsoł, można zwiedzić Słowację, a tu, na aktywniejsze rodziny niebojące się wyzwań, czekają takie atrakcje jak chociażby słynne parki termalne w okolicach Bešeňovej (około 80 km od Ujsoł), natomiast miłośników swojskich wycieczek z pewnością zadowolą zakopiańskie Krupówki (około 90 km od Ujsoł). 
 
Chudy Wawrzyniec
Przystanek na szlaku rowerowym w stronę Słowacji
 
Meta
 
Pół roku treningu, pół roku wyczekiwania i oto, po niewiele ponad 8 godzinach biegu, mokry i ubłocony niemal po pas, na metę wbiegł nasz ultramaratończyk. Bieg okazał się niełatwy, szczególnie dla debiutanta. Było mokro i mgliście, niemal cały czas mżyło. Widoki są nie do opisania, choć warunki pogodowe i spowijająca góry mgła niestety po raz kolejny zasłoniła zawodnikom Tatry. Ale za to bezmiar wrażeń na długo pozostanie w pamięci. Wysiłek i satysfakcja, zmęczenie i wola walki – każdy kolejny kilometr był skokiem do pokonania własnych słabości. Nie było miejsca na rywalizację, jesteśmy przekonani, że wszyscy uczestnicy biegu poczuli ducha gór i na beskidzkich szczytach, spotkali Chudego Wawrzyńca. Mistyczne wrażenia – tak podsumował mój mąż te zawody. Do zobaczenia za rok! 
 
Chudy Wawrzyniec
Dwaj bohaterowie na mecie
 
Serdecznie gratulujemy wszystkim uczestnikom ukończenia Chudego Wawrzyńca. Pierwsze miejsce w biegu na 50 km zdobył Tomasz Kalisz (4:54:30); w biegu na 80 km pierwsze miejsce zdobył Jacek Michulec (8:58:23); w kategorii kobiet, w biegu na 50 km pierwsze miejsce zdobyła Justyna Frączek (6:10:00), natomiast w biegu na 80 km pierwsze miejsce zajęła Ewa Majer (09:38:48). Gratulujemy!
 
Chudy Wawrzyniec
Gdzieś miedzy Wielką Rycerzową a Muńcułem. Prawda, że pięknie?
 
tekst i fot. Magda Zaporowska
 
Opublikowano w: Bieganie

Czytaj także

Buty do biegania NIKE FREE FLYKNIT 4.0 – test

Kiedy zaczynałam biegać, zaopatrzyłam się w pierwsze lepsze buty biegowe, żeby sprawdzić, czy mi się spodoba i czy wytrwam. I choć zawsze powtarzałam, że biegania nie znoszę, a na sam dźwięk tego słowa przed oczami stawał mi obrazek ze szkoły podstawowej, kiedy to pędzę na łeb, na szyję, by przybiec na metę ostatnia, ledwo przytomna – okazało się, że jednak z tego nielubienia wyrosłam (co nie znaczy, że nie wolę np. jazdy na rowerze). Po jakimś czasie przyszedł moment na zmianę butów, nadal jednak nie inwestowałam. Dlatego z taką ekscytacją podeszłam do testowania butów NIKE FREE FLYKNIT 4.0 – bo to tak, jakbym się przesiadła z małego fiata do luksusowego wozu.

Biegiem i marszem - Biegnij Warszawo 2013

6 października ulicami stolicy przebiegło kilkanaście tysięcy uczestników największego ulicznego biegu na 10 km w Polsce - Biegnij Warszawo. W promieniach słońca i przy okrzykach kibiców w samo południe tłum odzianych w srebne koszulki okolicznościowe osób ruszył przed siebie ulicami Warszawy. 20 minut później na trasę wyruszyli uczestnicy imprezy towarzyszącej - Maszeruję Kibicuję - prowadzeni przez Roberta Korzeniowskiego.

Wielkie święto sportu – relacja z 9. PZU Półmaratonu Warszawskiego

Kto by się spodziewał, że 30 marca termometry pokażą ponad 15 stopni Celcjusza, a na niebie nie będzie ani jednej chmurki. Najwidoczniej pogoda chciała przeprosić za śnieg i mróz o tej porze w zeszłym roku, czym zrobiła wielką przyjemność biegaczom i kibicom uczestniczącym w 9. PZU Półmaratonie Warszawskim.

Maratoński weekend w Warszawie z atrakcjami dla każdego

Ostatni weekend września upłynął w stolicy pod znakiem Maratonu Warszawskiego i towarzyszących mu imprez. Kierowcy pewnie się denerwowali, za to ludzie, dla których aktywność fizyczna jest ważnym elementem życia - uczestniczyli w tym wielkim sportowym święcie.

III Rodzinny Bieg Górski w Choszczówce - relacja

Wyobraźcie sobie jesienny albo zimowy sobotni poranek. Otwieracie oczy, patrzycie w okno: jest mglisto, ponuro, ciężkie szare chmury zasnuwają niebo, przez które nie przebija się ani skrawek błękitu. Na termometrze temperatura wskazuje okolice zera. Plucha albo zmrożony śnieg. Marzycie, aby mocniej otulić się kołdrą, przewrócić się na drugi bok, przymknąć powieki i dokończyć ostatni epizod sennego marzenia.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.