konkurs link

newsletter

  • 28.3.2017, Imieniny obchodzą: Aniela, Sykstus, Joanna
 
 

Pierwszy obóz – jak przygotować dziecko

Pierwszy obóz – jak przygotować dziecko
Wyjeżdżanie na obóz to niełatwa sprawa, ani dla dziecka, ani dla rodzica. Pomóc może dobre przygotowanie! 
Podczas przygotowań przyszykowań, należą:

1. Zebrać informacje od organizatora o rzeczach potrzebnych na wyjeździe
2. Przygotować rzeczy potrzebne na wyjeździe
3. Przygotować dziecko do wyjazdu. 
 
ZEBRANIE INFORAMCJI OD ORGANIZATORA

Organizator pisze, czy trzeba zabrać paszport, czy potrzebna jest szkolna legitymacja lub badania lekarskie. 
Wszystkie te dokumenty należy przygotować na długo przed wyjazdem,  a nie w momencie pakowania dziecka. 
 
PRZYGOTOWANIE RZECZY

Sprzęt narciarski można kupić w ostatniej chwili, ale taniej jest skompletować go wcześniej. Każda rzecz narciarska, czy to buty, czy skarpetki, czy kask, musi być dopasowana do dziecka. 
Dopasowanie sprzętu wpływa na bezpieczeństwo małego narciarza, dopasowanie ubrania – na jego komfort. Obie rzeczy są bardzo ważne i pomagają dziecku lepiej przetrwać wyjazd. 
 
PRZYGOTOWANIE DZIECKA DO WYJAZDU

Każde dziecko jest inne. Nie ma żadnej uniwersalnej metody, która działałaby na wszystkich. Można z dzieckiem rozmawiać, co się na obozie wydarzy, opowiedzieć o swoich obozach z dzieciństwa.
Można też iść na spotkanie przedobozowe lub zajęcia organizowane przez daną firmę, żeby poznać instruktorów z wyjazdu. 
Można też przeczytać dziecku poniższą bajkę o Króliku, który wyjechał na obóz. Przy okazji jej poszczególnych rozdziałów można z dzieckiem przegadać jego niepokoje i obawy. 
 
BAJKA O KRÓLIKU, KTÓRY JECHAŁ NA PIERWSZY OBÓZ
 
DECYZJA

Królik miał 7 lat. To było więcej, niż miał jego kolega Krokodyl i mniej, niż jego koleżanka Małpa. To było w sam raz tyle, żeby pojechać na obóz na narty nie z mamą i z tatą, ale właśnie z nimi: z przyjaciółmi.
 
PAKOWANIE

Na początek Królik musiał się spakować. 
Mama przygotowała dużo plastikowych, zamykanych torebek. Do każdej torebki spakowali oddzielnie:
- 7 koszulek (tyle, ile lat miał Królik i tyle, ile dni trwał obóz)
- 7 par majtek
- 7 par skarpetek
- 3 pary dresowych spodni
- 3 dresowe bluzy. Jedną mama Królika kupiła mu specjalnie na wyjazd, żeby zakładał ją na narty. Była bardzo milutka i otulała mu nawet szyję.
- kapcie i sportowe buty (w zimowych Królik postanowił jechać autokarem).
 
Oprócz tego: kosmetyczkę (a w niej wszystko do szorowania wielkich zębów, mycia uszu i futerka), ręcznik, piżamkę, ulubioną świnkę do przytulania i piórnik.
Spakowali też jedną wielką pustą torbę i umówili się, że tam Królik będzie chował brudne rzeczy, jak będzie się wieczorem rozbierał. Tak na wszelki wypadek, żeby mu się nie myliły z czystymi. 
 
SPRZĘT NARCIARSKI

Oprócz tego zebrali cały potrzebny sprzęt narciarski. 
Narty, buty narciarskie, bieliznę narciarską, kominiarkę, ciepłe narciarskie skarpety, dwie pary rękawiczek, spodnie narciarskie, kurtkę i jeszcze jeden kombinezon. 
Ten drugi kombinezon to dlatego, że Królik bardzo często wpadał niechcący do śnieżnych zasp i robił się wtedy cały mokry. 
 
ODPOWIEDNI DOBÓR SPRZĘTU

Najtrudniej było Królikowi wybrać kask, bo miał bardzo długie uszy i musiał przymierzyć dużo różnych kasków, żeby wybrać najwygodniejszy. 
 
PRZEDWYJAZDOWE NERWY

Przed samym obozem Królik powiedział, że jednak nie chce jechać i zostanie w domu. Tak naprawdę to chciał pojechać, ale wolałby, żeby mama pojechała z nim. 
Uznali jednak, że Krokodyl i Małpa nie poradzą sobie bez niego, załadowali wszystko do samochodu i ruszyli na zbiórkę. 
 
POŻEGNANIE

Przy autokarze Królik spotkał Krokodyla i Małpę. Krokodyl miał jeszcze więcej bagaży niż oni, bo miał aż cztery nogi! Miał więc cztery buty narciarskie i cztery narty. 
Wsiedli razem do autobusu, usiedli obok siebie i od razu zrobiło się fajnie. 
Przez okno widzieli swoje uśmiechnięte mamy i pomachali im na do widzenia. 
 
DZIEŃ NA OBOZIE

Po kilku dniach Królik nie chciał już żyć nigdzie indziej, tylko na obozie. Mieszkał w pokoju razem ze swoimi przyjaciółmi. Razem chodzili na wszystkie zajęcia, na obiadki i śnieżne wyprawy. Ich pokojem opiekował się Niedźwiedź. Był najśmieszniejszym niedźwiedziem na świecie i zawsze jak do nich przychodził, to się dużo śmiali. 
Zaczynali śmiać się rano, jak przychodził ich obudzić. Potem śmiali się, jak pomagał im się ubierać. 
Królikowi szło to w miarę sprawnie, bo z przezroczystych, zamykanych torebek wyciągał kolejne czyste rzeczy. Krokodyl miał straszny bałagan, bo wszystkie rzeczy miał po prostu włożone do walizki i strasznie dużo czasu poświęcał na szukanie skarpetek i zastanawianie się, czy coś jest czyste, czy nie. 
 
PODSTAWOWY POSIŁEK

Potem razem szli na śniadanie. Królik zjadał dużo marchewkowych kanapek, a Małpa kanapek z bananami, by mieć dużo siły na nadchodzące narty. 
 
Robili sobie też kanapkę specjalną. To była kanapka, którą pakowali w torebkę, podpisywali i jedli dopiero na stoku, kiedy już byli bardzo, bardzo głodni. 
 
ZAKŁADANIE STROJU NARCIARSKIEGO

Potem musieli założyć narciarskie ubrania. Tata Małpy podpisał jej wszystkie rękawiczki, więc kiedy na kaloryferach szukali swoich, to tylko Małpa mówiła: ,,O, tu jest banan, to moje!“, a wszyscy inni się kłócili, bo naprawdę prawie wszystkie rękawiczki były do siebie podobne!
 
Na szczęście Niedźwiedź wiedział, które rzeczy są ich i zawsze im pomagał. Ale w kółko mówił: „Powiedzcie swoim rodzicom, żeby Wam to wszystko podpisali!”.
 
Razem schodzili do narciarni. Zakładali tam buty narciarskie, zabierali z szafek swoje narty i wychodzili na zewnątrz na zbiórkę. 
 
Zanim poszli na narty, zawsze czekali na jakieś zwierzątko, które zapomniało kasku albo rękawiczek. Codziennie ktoś czegoś zapominał. 
 
Szli na stok. 
 
ROZGRZEWKA

Przed założeniem nart, robili rozgrzewkę. Jeden z instruktorów wymyślał śmieszne zabawy, w których się dużo ruszało i skakało, a nawet jeździło na jednej narcie! Tylko Krokodyl mógł jechać na dwóch. 
 
TRENING NARCIARSKI

Potem dzielili się na grupy. Każda grupa składała się z pięciu zwierzątek i jednego instruktora. Ich instruktorem był Niedźwiedź i znowu robił takie śmieszne rzeczy, że ciągle musieli się śmiać. 
 
Niedźwiedź mówił, czy mają jeździć za nim, czy dopiero jak on pokaże, żeby jechać. Wymyślał rożne ćwiczenia,  czasami jechał tyłem, żeby do nich mówić. 
Codziennie jeden instruktor rozkładał jakiś slalom albo tor przeszkód i to też było super. 
 
PRZERWA

Zjeżdżanie i wjeżdżanie było bardzo męczące, dlatego zawsze po jakimś czasie chowali się w małym barze obok stoku, zdejmowali kaski i kurtki, jedli swoje super kanapki i pili ciepłą herbatę. 
 
Potem jeszcze raz szli jeździć ze swoimi instruktorami i wracali do domu. Mokre rzeczy odkładali na kaloryfery i pędzili na obiad. 
 
OBIAD I SJESTA

Po obiedzie był jedyny czas, który mogli dobrze wykorzystać na zabawę. Wtedy skakali po łóżkach i cały czas przychodził do nich Niedźwiedź i mówił: ,,Zwierzaki miłe, na sjeście trzeba odpoczywać! Jedzenie musi się ułożyć w brzuszku!“. 

ROZMOWY Z RODZICAMI

Królik nie miał telefonu. Żadne zwierzątko nie miało telefonu. Ale jednego dnia po obiedzie wszyscy rodzice mogli zadzwonić do swoich dzieci i z nimi pogadać. Królik nie miał czasu rozmawiać z mamą, ale na przykład Krokodyl rozmawiał strasznie długo i nawet trochę sobie popłakał. Ale potem przestał, bo musieli się dalej bawić. 
 
ZAJĘCIA POPOŁUDNIOWE

Po sjeście mieli zajęcia plastyczne albo sportowe. Królikowi najbardziej podobało się robienie kosmicznych skafandrów, Krokodylowi skradanie się w śniegu, a Małpie trening sportowy na sali gimnastycznej. 
 
KOLACJA, MYCIE

Potem była kolacja, a po kolacji mycie. Królik miał w domu wannę, a tu był prysznic. Za pierwszym razem Królik długo siedział w łazience, bo nie widział, co robić, ale w końcu Małpa poszła po Niedźwiedzia i okazało się, że to jest bardzo proste. 

PODSUMOWANIE DNIA

W piżamkach spotykały się razem wszystkie zwierzątka z całego obozu. Grali w różne gry, w mafię, w kalambury, a potem w podgrupach rozmawiali o dniu, który minął. Co im się podobało, co im się nie podobało. Przypominali też sobie cały dzień, bo tyle rzeczy się codziennie działo, że aż zapominali. 
 
ZASYPIANIE

Potem, jak już leżeli w łóżeczkach i kłócili się czy mała lampka ma być zgaszona (Małpa), czy zapalona (Krokodyl), przychodził Niedźwiedź i czytał im książkę. 
Nigdy nie wiedzieli, gdzie skończył, bo zawsze zasypiali w trakcie czytania. 
 
KONIEC
 
Marta Kopyt - współzałożycielka Klubu Sportowego Potwory, instruktorka, wymyślicielka, opowiadaczka, mama dwóch super chłopaków, a ostatnio pisarka książek.
 
Opublikowano w: Porady fachowców

Czytaj także

Taniec – sport i wychowanie

Wszelkie zabawy połączone z ruchem i tańcem są podejmowane przez dzieci spontanicznie. Dlatego tak ważne jest, aby te reakcje rozwijać już od pierwszych lat życia. Naturalna radość dziecka czerpana z ruchu w takt muzyki jest dodatkowo uzupełniana dawką endorfin, które wyzwalają się w trakcie tańca. To właśnie dlatego nawet malutkie dzieci, które jeszcze nie opanowały sztuki chodzenia, „podskakują” na pupciach w rytm muzyki.

Porażki w sporcie

Kontynuując zeszłotygodniowy wątek, chciałam wrócić dziś do tematu radzenia sobie z porażką. Cytat Rafaela Nadala oddaje sedno sprawy: „Jeśli doceniam rywala, to akceptuję, że zagrał tak znakomicie, że nie mogłem odpowiedzieć. Jeżeli przez chwilę zamienię się w widza i przyjmę do wiadomości, że ten fragment gry w wykonaniu rywala był wspaniały, zyskam równowagę i wewnętrzny spokój. Zdejmę z siebie ciężar presji. W głowie biję brawo i zabieram się za rozgrywanie następnego punktu”. 

Menu taty-sportsmena

Panowie podejmujący aktywność fizyczną należą do tej szczególnej grupy osób, która potrzebuje odpowiednio zróżnicowanej diety, stanowiącej najlepsze dla nich źródło energii i podstawę regeneracji. Czego nie powinno zabraknąć na talerzu aktywnego mężczyzny, a co nie może mieć na niego wstępu?

Jak aktywnie spędzić z dzieckiem wakacje, wyjeżdżając z biurem podróży

Wiosna w pełni, więc wielu z nas zastanawia się już nad wakacjami. Przeglądamy oferty biur podróży w poszukiwaniu wycieczki, która nie tylko spełni nasze wymagania co do lokalizacje i środka transportu, ale również na której będą odpowiednie warunki dla naszych dzieci. 

Na koń, czyli przygoda z jeździectwem. Początki

„Koń, jaki jest, każdy widzi” – to stwierdzenie przeczytać można było już w połowie osiemnastego wieku w pierwszej polskiej encyklopedii. A z poniższego tekstu dowiemy się, kiedy dziecko powinno zacząć swoją przygodę z końmi, na co rodzic musi zwrócić uwagę i co sprawia, że konie są dobrymi terapeutami.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.