konkurs link

newsletter

  • 16.8.2017, Imieniny obchodzą: Nora, Joachim, Roch
 
 

Fotelik Weeride Kangaroo - test

Fotelik Weeride Kangaroo Fotelik Weeride Kangaroo
Projektanci firmy Weeride musieli sporo czasu spędzić w australijskim buszu, bądź przynajmniej przed telewizorem, przypatrując się zwyczajom kangurów. Z obserwacji torbaczy wyszło im, że małe dziecko powinno czuć się najbezpieczniej bezpośrednio pod piersią mamy (bądź taty) i że nic nie zapewni mu podczas jazdy rowerem takiej ochrony, jak rozłożone ramiona rodzica. 
Te założenia pozwoliły im stworzyć lekki, centralnie umocowany fotelik Weeride Kangaroo, w którym małe dziecko (od roku do czterech lat) niczym małe kangurzątko, widząc wszystko dookoła i czując bliskość matki/ojca, nie musi niczego się obawiać podczas rowerowej wycieczki. Może też sobie przysnąć, jak kangur w torbie lęgowej.
 
Pierwsze wrażenia po rozpakowaniu kartonu przyniesionego przed kuriera mogą nie być zadowalające. Od razu pojawiają się pytania. Jak w takim foteliku zmieści się nasza trzylatka? Przecież w porównaniu z tylnym fotelikiem, którego dotychczas używaliśmy, Weeride wygląda jak miniaturka. Czy nasza dziewczynka zmieści się w biodrach? Żeby więc nie żyć dłużej w niepewności, przymierzamy dziecko „na sucho”.
 
Nasza najmłodsza jest niezbyt wysoka jak na swój wiek, ma tylko 92 cm wzrostu i 12 kg wagi. I jeszcze jeden sezon powinna pojeździć, bo dopiero zbliża się powoli do granicy wyznaczonej przez producenta. Oparcie siedzenia sięga jej trochę ponad połowę pleców (nie jest to pewnie tak istotne, jak w tylnym foteliku, bo podstawową ochronę stanowią przecież ramiona rodzica), a pomimo ustawienia podnóżka na najniższy poziom, ma nieznacznie przykurczone nogi. Ciekawa jest też waga poszczególnych elementów. Pewnie około dwóch trzecich wagi całkowitej fotelika stanowi metalowy stelaż. Tyle można wniosków wysnuć, zanim wsiądzie się z dzieckiem na rower. 
 
Żeby doświadczyć, jak Weeride Kangaroo sprawuje się w terenie, wystarczą klucze: imbusowy i zwykły oraz kilka/kilkanaście minut przeznaczonych na pierwszy montaż (kolejne są znacznie szybsze, bo mamy już odpowiednio ustawione siodełko i kierownicę). Po przykręceniu metalowego stelaża pod kierownicę i sztycę podsiodłową, regulacji długości tego elementu, wystarczy dokręcić do niego siedzenie. Robi się to jedną nakrętką, którą można przykręcić palcami. Trzeba tylko dobrze wycelować, by spiąć razem fotelik, stelaż i podpórkę do oparcia głowy dla dziecka. 

Fotelik Weeride Kangaroo

Teraz już można ruszyć w drogę. Z początku obawiałem się, że wygoda dziecka będzie znacznie większa niż moja, bo będę musiał nienaturalnie szeroko rozstawiać nogi. Okazało się, że fotelik jest na tyle niewielki, że to rozszerzenie nóg przeszkadza tylko nieznacznie, o ile oczywiście nie ma się planów rozwijać z dzieckiem dużych prędkości – do takiej jazdy fotelik Weeride Kangaroo może nie być trafionym produktem. Bardziej zmartwiło mnie to, że nie zmieściłem się między siodełkiem, a fotelikiem, więc by móc stać na dwóch nogach w czasie postoju, musiałem obniżyć siodełko, a i to nie rozwiązało w pełni problemu. Nadal wsiadanie na rower i jego zatrzymanie są dość kłopotliwe. 
 
Fotelik Weeride Kangaroo
 
Nie ma jednak co o tym myśleć (jeśli nie planujemy brać udziału w jakimś wyścigu), a raczej należy się skupić na zaletach w stosunku do fotelika tylnego. Przede wszystkim dużym ułatwieniem dla rodzica jest znacznie lepiej umieszczony środek ciężkości. Dzięki usadzeniu dziecka między kierownicą a siodełkiem, rower jest idealnie zbalansowany, łatwiej utrzymać równowagę, a także łatwiej go prowadzić. Nie ma niebezpieczeństwa przeważenia pojazdu przez małego pasażera.
 
Jeśli chodzi o wygodę dziecka, to plecy rodzica nie zasłaniają mu widoku, nie musi krzyczeć, by przekazać coś rodzicowi, jak się zmęczy, może położyć głowę na miękkiej podkładce i się zdrzemnąć. Gdy nie jest zmęczone, jest w stanie chwycić za kierownicę, udając że to ono prowadzi rower. Prawdę mówiąc nasza córka zareagowała wręcz entuzjastycznie na pierwsze jazdy, pragnęła, by były jak najczęstsze i jak najdłuższe. Nowa perspektywa bardzo przypadła jej do gustu.
 
Fotelik Weeride Kangaroo
 
Czego mi brakuje w tym foteliku? Szkoda, że nie ma zapięcia na nogi, które uniemożliwiałoby dziecku wyjęcie ich z uchwytów podczas jazdy. Można też żałować, że nie ma żadnej amortyzacji, ani szyby, która chroniłaby dziecko przed pędem powietrza, bardziej doskwierającym niż w tylnych fotelikach. Nie widzi się również swojego przedniego koła, więc nie wiadomo dokładnie, na co się wjeżdża (ta wada jest zapewne uzależniona od wzrostu rodzica i dziecka). Są to ograniczenia związane z taką, a nie inną konstrukcją fotelika. 

Fotelik Weeride Kangaroo
 
W sprzedaży znajdują się dwa modele fotelika Weeride. Obok opisanego powyżej modelu Kangaroo w cenie 319 zł, można kupić luksusowy model Kangaroo LTD w cenie 399 zł, różniący się od podstawowego tym, że siedzenie i podparcie są wyściełane grubszym materiałem. Pasy z lepszym systemem zapinania również mają miękką wyściółkę. 
 
Podsumowując: Weeride Kangaroo to fotelik raczej na krótkie rowerowe przejażdżki - dla tych, którzy cenią CZAS spędzony z dzieckiem i chcą pokazywać mu na bieżąco świat z siodełka roweru. Idealny na spokojny, niedzielny wypad do parku, który spędzimy aktywnie, jednak swobodnie będziemy mogli rozmawiać z dzieckiem podczas jazdy. Natomiast rodzice, dla których liczą się CZASY mogą po zakupie czuć się zawiedzeni. 
 
Weeride Kangaroo – dane techniczne:
Cena: 319 zł / 399 zł
Kolor: szary
Nośność: 18 kg
Masa: 3 kg

 

Tekst i fot. Piotr Ciborowski 
 
Travelito.pl
 
TRAVELITO
sklep i wypożyczalnia
- sprzęt turystyczny dla dzieci
ul. Lanciego 12 (Ursynów)
02-798 Warszawa
 
 
Opublikowano w: Sprzęt

Czytaj także

Fotelik rowerowy Polisport Bilby RS FFS - TEST

Nadszedł upragniony czas, kiedy z moim synkiem Jakubem mogłam wybrać się na rower. Lato, ładna pogoda, ciepłe wieczory zachęcały do spędzania aktywnie czasu na świeżym powietrzu. Jako że mój synek ma 20 miesięcy i sam jeszcze nie jeździ na rowerku, stanęliśmy przed koniecznością zakupu fotelika rowerowego, by móc wspólnie podróżować na dwóch kółkach. I tutaj pojawił się dylemat, jaki fotelik wybrać. Syn jest duży, w wieku 20 miesięcy wzrostem i wagą przypomina trzylatka, bałam się więc, że nie wszystkie foteliki będą dla niego odpowiednie.

Buty do biegania NIKE FREE FLYKNIT 4.0 – test

Kiedy zaczynałam biegać, zaopatrzyłam się w pierwsze lepsze buty biegowe, żeby sprawdzić, czy mi się spodoba i czy wytrwam. I choć zawsze powtarzałam, że biegania nie znoszę, a na sam dźwięk tego słowa przed oczami stawał mi obrazek ze szkoły podstawowej, kiedy to pędzę na łeb, na szyję, by przybiec na metę ostatnia, ledwo przytomna – okazało się, że jednak z tego nielubienia wyrosłam (co nie znaczy, że nie wolę np. jazdy na rowerze). Po jakimś czasie przyszedł moment na zmianę butów, nadal jednak nie inwestowałam. Dlatego z taką ekscytacją podeszłam do testowania butów NIKE FREE FLYKNIT 4.0 – bo to tak, jakbym się przesiadła z małego fiata do luksusowego wozu.

Buty Merrell - test

Zima najwyraźniej o nas w tym roku zapomniała. Mimo to nam udało się znaleźć dobre warunki do testowania dwóch modeli dziecięcych butów zimowych firmy Merrell: Snow Burst i Snow Bank. Okazało się, że to jedne z najlepszych butów, jakie moglibyśmy sobie wymarzyć dla aktywnych dziewczynek.

Bluza Regatta Shyann III – test

W tej bluzie zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Kolor, krój, tkanina, a przede wszystkim uniwersalnych charakter – tym podbiła moje serce. Ale dopiero w czasie codziennego użytkowania w rozmaitych sytuacjach to, czego się spodziewałam, potwierdziło się w 100 procentach.

Under Armour Brave The Run Gloves - test

Gdy tylko temperatura spada poniżej 10 stopni Celcjusza, wychodząc na trening, sięgam po rękawiczki. I choć po kilkunastu minutach jestem już na tyle rozgrzana, że zazwyczaj zdejmuję je i chowam do kieszeni, nigdy nie wybiegam bez nich z domu. Te, których używałam dotychczas, świetnie spisywały się późną jesienią, łagodną zimą i wczesną wiosną. Brakowało mi jednak czegoś, co chroniłoby dłonie przed zimnem przy mocno ujemnych temperaturach, a także podczas innych aktywności, jak na przykład jazda na rowerze.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.