konkurs link

newsletter

  • 14.12.2018, Imieniny obchodzą: Alfred, Izydor
 
 

Fotelik Weeride Kangaroo - test

Fotelik Weeride Kangaroo Fotelik Weeride Kangaroo
Projektanci firmy Weeride musieli sporo czasu spędzić w australijskim buszu, bądź przynajmniej przed telewizorem, przypatrując się zwyczajom kangurów. Z obserwacji torbaczy wyszło im, że małe dziecko powinno czuć się najbezpieczniej bezpośrednio pod piersią mamy (bądź taty) i że nic nie zapewni mu podczas jazdy rowerem takiej ochrony, jak rozłożone ramiona rodzica. 
Te założenia pozwoliły im stworzyć lekki, centralnie umocowany fotelik Weeride Kangaroo, w którym małe dziecko (od roku do czterech lat) niczym małe kangurzątko, widząc wszystko dookoła i czując bliskość matki/ojca, nie musi niczego się obawiać podczas rowerowej wycieczki. Może też sobie przysnąć, jak kangur w torbie lęgowej.
 
Pierwsze wrażenia po rozpakowaniu kartonu przyniesionego przed kuriera mogą nie być zadowalające. Od razu pojawiają się pytania. Jak w takim foteliku zmieści się nasza trzylatka? Przecież w porównaniu z tylnym fotelikiem, którego dotychczas używaliśmy, Weeride wygląda jak miniaturka. Czy nasza dziewczynka zmieści się w biodrach? Żeby więc nie żyć dłużej w niepewności, przymierzamy dziecko „na sucho”.
 
Nasza najmłodsza jest niezbyt wysoka jak na swój wiek, ma tylko 92 cm wzrostu i 12 kg wagi. I jeszcze jeden sezon powinna pojeździć, bo dopiero zbliża się powoli do granicy wyznaczonej przez producenta. Oparcie siedzenia sięga jej trochę ponad połowę pleców (nie jest to pewnie tak istotne, jak w tylnym foteliku, bo podstawową ochronę stanowią przecież ramiona rodzica), a pomimo ustawienia podnóżka na najniższy poziom, ma nieznacznie przykurczone nogi. Ciekawa jest też waga poszczególnych elementów. Pewnie około dwóch trzecich wagi całkowitej fotelika stanowi metalowy stelaż. Tyle można wniosków wysnuć, zanim wsiądzie się z dzieckiem na rower. 
 
Żeby doświadczyć, jak Weeride Kangaroo sprawuje się w terenie, wystarczą klucze: imbusowy i zwykły oraz kilka/kilkanaście minut przeznaczonych na pierwszy montaż (kolejne są znacznie szybsze, bo mamy już odpowiednio ustawione siodełko i kierownicę). Po przykręceniu metalowego stelaża pod kierownicę i sztycę podsiodłową, regulacji długości tego elementu, wystarczy dokręcić do niego siedzenie. Robi się to jedną nakrętką, którą można przykręcić palcami. Trzeba tylko dobrze wycelować, by spiąć razem fotelik, stelaż i podpórkę do oparcia głowy dla dziecka. 

Fotelik Weeride Kangaroo

Teraz już można ruszyć w drogę. Z początku obawiałem się, że wygoda dziecka będzie znacznie większa niż moja, bo będę musiał nienaturalnie szeroko rozstawiać nogi. Okazało się, że fotelik jest na tyle niewielki, że to rozszerzenie nóg przeszkadza tylko nieznacznie, o ile oczywiście nie ma się planów rozwijać z dzieckiem dużych prędkości – do takiej jazdy fotelik Weeride Kangaroo może nie być trafionym produktem. Bardziej zmartwiło mnie to, że nie zmieściłem się między siodełkiem, a fotelikiem, więc by móc stać na dwóch nogach w czasie postoju, musiałem obniżyć siodełko, a i to nie rozwiązało w pełni problemu. Nadal wsiadanie na rower i jego zatrzymanie są dość kłopotliwe. 
 
Fotelik Weeride Kangaroo
 
Nie ma jednak co o tym myśleć (jeśli nie planujemy brać udziału w jakimś wyścigu), a raczej należy się skupić na zaletach w stosunku do fotelika tylnego. Przede wszystkim dużym ułatwieniem dla rodzica jest znacznie lepiej umieszczony środek ciężkości. Dzięki usadzeniu dziecka między kierownicą a siodełkiem, rower jest idealnie zbalansowany, łatwiej utrzymać równowagę, a także łatwiej go prowadzić. Nie ma niebezpieczeństwa przeważenia pojazdu przez małego pasażera.
 
Jeśli chodzi o wygodę dziecka, to plecy rodzica nie zasłaniają mu widoku, nie musi krzyczeć, by przekazać coś rodzicowi, jak się zmęczy, może położyć głowę na miękkiej podkładce i się zdrzemnąć. Gdy nie jest zmęczone, jest w stanie chwycić za kierownicę, udając że to ono prowadzi rower. Prawdę mówiąc nasza córka zareagowała wręcz entuzjastycznie na pierwsze jazdy, pragnęła, by były jak najczęstsze i jak najdłuższe. Nowa perspektywa bardzo przypadła jej do gustu.
 
Fotelik Weeride Kangaroo
 
Czego mi brakuje w tym foteliku? Szkoda, że nie ma zapięcia na nogi, które uniemożliwiałoby dziecku wyjęcie ich z uchwytów podczas jazdy. Można też żałować, że nie ma żadnej amortyzacji, ani szyby, która chroniłaby dziecko przed pędem powietrza, bardziej doskwierającym niż w tylnych fotelikach. Nie widzi się również swojego przedniego koła, więc nie wiadomo dokładnie, na co się wjeżdża (ta wada jest zapewne uzależniona od wzrostu rodzica i dziecka). Są to ograniczenia związane z taką, a nie inną konstrukcją fotelika. 

Fotelik Weeride Kangaroo
 
W sprzedaży znajdują się dwa modele fotelika Weeride. Obok opisanego powyżej modelu Kangaroo w cenie 319 zł, można kupić luksusowy model Kangaroo LTD w cenie 399 zł, różniący się od podstawowego tym, że siedzenie i podparcie są wyściełane grubszym materiałem. Pasy z lepszym systemem zapinania również mają miękką wyściółkę. 
 
Podsumowując: Weeride Kangaroo to fotelik raczej na krótkie rowerowe przejażdżki - dla tych, którzy cenią CZAS spędzony z dzieckiem i chcą pokazywać mu na bieżąco świat z siodełka roweru. Idealny na spokojny, niedzielny wypad do parku, który spędzimy aktywnie, jednak swobodnie będziemy mogli rozmawiać z dzieckiem podczas jazdy. Natomiast rodzice, dla których liczą się CZASY mogą po zakupie czuć się zawiedzeni. 
 
Weeride Kangaroo – dane techniczne:
Cena: 319 zł / 399 zł
Kolor: szary
Nośność: 18 kg
Masa: 3 kg

 

Tekst i fot. Piotr Ciborowski 
 
Travelito.pl
 
TRAVELITO
sklep i wypożyczalnia
- sprzęt turystyczny dla dzieci
ul. Lanciego 12 (Ursynów)
02-798 Warszawa
 
 
Opublikowano w: Sprzęt

Czytaj także

Chusty, Mei Tai i nosidła – dziecko w górach

Wszyscy rodzice wiedzą, jak poruszać się z małym dzieckiem w przestrzeni miejskiej, nawet jeśli piętrzy ona przed nimi przeszkody w postaci dziur w chodnikach, zepsutych wind czy nieistniejących podjazdów. Wózek przydatny w tym trudnym, miejskim terenie, na górskich szlakach staje się zupełnie bezużyteczny, niezależnie od tego, jak duże są jego koła. Nawet na dość płaskich obszarach może nieoczekiwanie stać się bardziej kłopotliwy niż pomocny.

Zegarek sportowy Polar M400

Zegarek Polar M400, dostępny w dwóch kolorach: białym i czarnym, to doskonały towarzysz dla biegaczy lubiących wyzwania, trenujących zarówno w mieście, jak i w terenie.

Termiczne ubrania dziecięce i junior THERMO Brubeck – test

Na testowanie dziecięcego i juniorskiego zestawu odzieży termicznej THERMO polskiej firmy Brubeck musieliśmy chwilę poczekać, gdyż pogoda nie sprzyjała, ale w końcu się doczekaliśmy. Jazda na nartach i bieganie – podczas uprawiania tych dyscyplin małe testerki mogły się przekonać, jak sprawdzają się bluzy i spodnie.

Polar Loop – monitor aktywności

Polar Loop to inteligentna opaska na rękę, która całodobowo monitoruje każdą aktywność fizyczną przez 7 dni w tygodniu. Dzięki aplikacji Polar Flow można w każdej chwili sprawdzić poziom aktywności, a także przeanalizować jakość snu.

Mistrz kuchni na biwaku - akcesoria GSI Outdoors

Zupki chińskie, pulpety ze słoika, chleb z mielonką z puszki – to często typowy zestaw jedzeniowy podczas biwaków pod namiotem. Wyjazd na wakacje nie musi być jednak czasem poświęceń i rezygnacji z ulubionych dań. Wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednie sprzęty, które sprawią, że gotowanie na świeżym powietrzu będzie należało do ulubionych zajęć podczas weekendowych lub dłuższych wypadów. Kolekcję naczyń i akcesoriów dla mistrzów kuchni na biwaku przygotowała firma GSI Outdoors, korzystająca z doświadczeń kanadyjskich i francuskich traperów przemierzających Kolumbię Brytyjską.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.