konkurs link

newsletter

  • 23.5.2019, Imieniny obchodzą: Iwona, Michał, Dezyriusz
 
 

Krynica Zdrój i okolice - mały narciarski raj

Stok w Tyliczu Stok w Tyliczu fot. Ewa Świerżewska

W ostatnich latach zima nas w Polsce nie rozpieszcza. Doszło już do tego, że nie można mieć pewności, iż w grudniu w górach będzie wystarczająco dużo śniegu, by swobodnie jeździć na nartach. My jednak się nie poddajemy i w okresie między Świętami a Nowym Rokiem odwiedzamy górskie miejscowości. W tym roku padło na Krynicę Zdrój, choć, jak się okazało już w trakcie pobytu, to wcale nie tam spędziliśmy najwięcej czasu na stokach.

Jeszcze dwa dni przed naszym wyjazdem w góry w Warszawie lało, a kamerki ze stoków w Krynicy i okolicach prezentowały skrawki mokrego, brudnego śniegu, który ostał się po fali wysokich temperatur i opadów deszczu. Jednak jako że prognozy pozwalały na umiarkowany optymizm, postanowiliśmy zaryzykować. Jak się później okazało - była to dobra decyzja.

Choć na początku pobytu główna atrakcja samej Krynicy, czyli Jaworzyna, nie wyglądała najlepiej, a dwie otwarte trasy nie zachęcały nas do stania w sporych kolejkach, postanowiliśmy pozwiedzać okolicę i udaliśmy się do Muszyny, na stok Szczawnik, wchodzący w skład kompleksu Dwie Doliny - Wierchomla - Muszyna. 
 

Szczawnik
Na górze trasy Szczawnik I

Szczawnik
Wyciąg Szczawnik I


Był to strzał w dziesiątkę, jedyny problem stanowił silny, lodowaty wiatr. Warunki jednak na otwartej głównej trasie były całkiem dobre, jak na to, czego się spodziewaliśmy. Armatki pracowały bez wytchnienia, by w kolejne dni było jeszcze lepiej. Zaopatrzyliśmy się w karnety od 9 do 15 i przez cały czas, z krótką przerwą na gorącą herbatę i coś na ząb, jeździliśmy. 

Wieczorem jeszcze wybraliśmy się na basen w hotelu Damis - całkiem przyzwoity, o dł. ok 22 metrów, tak że dało się nawet popływać.

Kolejnego dnia postanowiliśmy wypróbować stok w Tyliczu, na którym znacznie mniej wiało. Tłoku znów nie było, dzięki czemu udało nam się obrócić na nim kilkanaście razy. Infrastruktura dla narciarzy jest tu bardzo dobra, szkoda tylko, że ze względu na niewielką ilość śniegu nie mogliśmy skorzystać ze wszystkich tras.
 

Tylicz
Wyciąg w Tyliczy podczas śnieżycy


Na zakończenie dnia wybraliśmy się na kryte lodowisko w Krynicy, które cieszy się dużą popularnością, zarówno wśród miejscowych, jak i turystów. 
 

Lodowisko w Krynicy
Lodowisko w Krynicy


W czasie tygodniowego pobytu ponownie odwiedziliśmy Szczawnik i na nartach (trasy łączące nie były czynne) przemaszerowaliśmy na drugą stronę - do Wierchomli, a potem z powrotem do Szczawnika - powrót był nieco męczący, ale daliśmy radę.
 

Szczawnik
Wyciąg Szczawnik II, w drodze na drugą stronę, do Wierchomli


W Nowy Rok przyszła kolej na Jaworzynę. Zakładaliśmy, że rano nie będzie ludzi, a i warunki były coraz lepsze. Pół dnia jeździliśmy gondolkami, a gdy zrobiła się niewielka kolejka do nich, przenieśliśmy się na idące równolegle krzesło, z którego nikt nie korzystał. Dzięki temu naprawdę się najeździliśmy.
 

W kolejce na Jaworzynę
W kolejce linowej na Jaworzynę


Ostatniego dnia, jako że mieliśmy już niewiele czasu przed powrotem do Warszawy, wybraliśmy się zbadać jeszcze jeden stok - Słotwiny. Dzieci z radością odkryły, że jest tam ich ulubiony typ wyciągu - orczyk z "kotwiczką". Jeździliśmy na dwóch całkiem stromych, ale szerokich trasach, znów ani chwili nie spędzając w kolejce.

Słotwiny
Na Słotwinach


I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że z nart na przełomie roku nic nie wyjdzie, jeździliśmy przez siedem dni, a do tego skorzystaliśmy z basenu i lodowiska. Jak widać, jadąc do Krynicy, warto pojeździć też po okolicy i wypróbować znajdujące się tam trasy narciarskie. Niestety trzeba też pamiętać o grubym portfelu, bo ceny wyciągów potrafią zaskoczyć (skipass dzienny na Jaworzynie Krynickiej kosztuje 105 zł - normalny, 85 zł - ulgowy; skipass od 9 do 15 w Szczawniku - 75 zł, nie ma ulgowych).

Tekst i fot. Ewa Świerżewska
 

Opublikowano w: Gdzie na wypad

Czytaj także

Cieszyn i Czeski Cieszyn: wrażenia osobiste

Cieszyn polecali wszyscy. Słuchałam i czytałam, wchłaniając słowa uznania oraz zachwytu. Nic dziwnego, że ostatecznie postanowiłam nasz Cieszyn odwiedzić i, oczywiście, wyskoczyć  do Czech. Do Czeskiego Cieszyna! Co sądzę o tym zestawie? 

Polskie latarnie morskie – pomysł na wakacyjne wycieczki

Wakacje nad morzem to przede wszystkim okazja do wypoczynku na plaży i kąpieli morskich, kiedy jednak zapragniemy uciec od prażącego słońca lub pogoda nie będzie dopisywać – warto zwiedzić polskie latarnie morskie. A mamy ich nad polskim wybrzeżem aż piętnaście!

Rowerem po Jurze - inspiracje dla miłośników dwóch kółek

Fanpage Rowerem po Jurze został stworzony dla osób kochających wyprawy rowerowe i nie tylko, bo przede wszystkim ma ukazać uroki Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Skierowany jest zarówno do tych, którzy pragną wypocząć, bez nadmiernego wysiłku fizycznego, jednak przede wszystkim zainteresuje osoby z pasją aktywnego zwiedzania, eksplorowania nowych miejsc i zobaczenia czegoś fantastycznego – z wysokości rowerowego siodełka.

Questing - pozwól mi zrobić, a zrozumiem…

Słowo questing na stałe wpisało się w słownik pojęć związanych z turystyką. Ale czy wiemy czym on naprawdę jest, skąd przywędrował i jakie wartości pomaga przekazywać?

Z widokiem na bieszczadzkie szczyty - pętla Bukowiec – Beniowa – Bukowiec z dziećmi

Dolina Górnego Sanu czyli tzw. Bieszczadzki worek z racji swojego położenia na południowo-wschodnim skrawku Polski zasługuje na odwiedziny. Dla miłośników dwóch kółek ma to tym większe znaczenie, że poprowadzono tam jedyną – w Bieszczadzkim Parku Narodowym – trasę rowerową.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.