konkurs link

newsletter

  • 23.5.2019, Imieniny obchodzą: Iwona, Michał, Dezyriusz
 
 

Kanały, wiatraki i ser edamski – relacja z rowerowej wyprawy po Holandii i Belgii

Wiatrak w Belgii Wiatrak w Belgii fot. Ewa Świerżewska
Kończąc w lipcu 2013 roku wyprawę po Niemczech, kiedy to w dwa tygodnie udało się nam przejechać na rowerach 738 km – z dziećmi w wieku 7 i 9 lat, już planowaliśmy następną eskapadę. Padł pomysł, by odwiedzić Benelux. Gdy wiele miesięcy później przystąpiliśmy do określania trasy, wyszło, że wszystkiego nie uda się zobaczyć, dlatego obszar zawęziliśmy do Holandii i Belgii (i to też tylko fragmentów). 


Wyprawę podzieliliśmy na dwa etapy, przedzielone przejazdem samochodem z Holandii do Belgii. Pierwszy, dłuższy, przypadł na Holandię, gdzie mimo niesprzyjającej początkowo pogody, udało się nam przejechać 501 km.

Dzień 1
70 km
Steenwijk - Elburg
 
Pierwszy dzień każdej wyprawy na nieznanym terytorium to nie tylko pokonywanie kilometrów, ale też oswajanie się z oznaczeniami ścieżek rowerowych i panującymi w danym kraju zasadami. Choć domyślaliśmy się, że w Holandii sytuacja z ruchem rowerowym wygląda nieco inaczej niż w Polsce, kraj ten zaskoczył nas niezwykle gęstą, świetnie przygotowaną siecią dróg rowerowych. Zaopatrzeni w specjalny atlas, musieliśmy tylko rozgryźć zasady. Okazało się, że rodzajów połączeń jest wiele, my stawialiśmy na LF routes (drogi o wysokich walorach krajoznawczych, poprowadzone tak, by turysta rowerowy mógł zobaczyć jak najwięcej, czyli nie zawsze najkrótsze). Na drogach oznaczone są punkty, do których kierują wskazówki. To duże ułatwienie, szczególnie wtedy, gdy chce się pojechać skrótem, omijając kolejny wiatrak czy piękny widok proponowany przez twórców sieci LF.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Tak wyglądają oznaczenia dróg rowerowych w Holandii
 
Rozpoczęliśmy w Steenwijk – niewielkim, ale miłym miasteczku zlokalizowanym 150 km na północny-wschód od Amsterdamu, gdzie postanowiliśmy zostawić samochód (my akurat zrobiliśmy to pod domem znajomych, ale w pobliżu jest też kemping).
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Steenwijk
Steenwijk

Już pierwszego dnia mieliśmy okazję na konfrontację z holenderską pogodą. Jak zaczęło padać, tak padało przez wiele godzin. Jednak cóż robić – trzeba było jechać, bo od kempingu, który wybraliśmy na nocleg, dzieliło nas kilkadziesiąt kilometrów. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Giethoorn
Giethoorn - miasteczko na wodzie
 
Przez Giethoorn – miasteczko zlokalizowane malowniczo na kanałach, gdzie ważnym środkiem  transportu są łodzie, dotarliśmy, pokonując zlokalizowaną w bardzo małym parku narodowym groblę i dotarliśmy do Zwartsluis, gdzie czekała nas niemiła niespodzianka – przebudowa drogi. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że na jej końcu miał znajdować się prom, dzięki któremu mogliśmy oszczędzić kilkanaście kilometrów.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Na promie

Na szczęście to Holandia, więc myślą nie tylko o kierowcach, ale też rowerzystach i innych użytkownikach jednośladów. Okazało się, że prom jest czynny i za 1 Euro od osoby zostaliśmy przetransportowani na drugą stronę. Przemoknięci do suchej nitki dotarliśmy do Kampen – ciekawego miasta położonego nad wodą (jak zresztą niemal wszystkie miasta w Holandii).
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Kampen
Kampen
 
Na kemping w Elburgu dotarliśmy po 19. Okazał się on istną wioską wakacyjną (Riviera Park), zlokalizowaną na ogromnym terenie – z domkami, przyczepami, a nawet parkiem wodnym. 
 
Dzień 2
76 km
Elburg - Almere
 
Na szczęście pogoda była łaskawa i zwinęliśmy rano suchy namiot, który w nocy nawiedziły głodne króliki (zwierzęta w Holandii występujące znacznie częściej niż psy) i poobgryzały bułki. Wyruszyliśmy ok 11.00 i przez cały dzień przemierzaliśmy polder - urodzajne tereny nadmorskie, położone poniżej poziomu morza, sztucznie osuszone i otoczone groblami w celu ochrony przed zalaniem (za: Wikipedia).
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Jedziemy przez polder

W miejscowości Lelystad, będącej jednym z najmłodszych miast Holandii, zlokalizowanej na dnie dawnej zatoki, osuszonej w 1957 roku, odwiedziliśmy replikę XVII-wiecznego żaglowca Batavia.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia  Batavia
Replika XVII-wiecznego statku Batavia

Jest to atrakcja turystyczna dla całej rodziny. Prócz oglądania zacumowanego przy brzegu statku, poznaliśmy dokładnie jego konstrukcję, upiekliśmy nad ogniem bułeczki, dziewczynki odwiedziły pracownię rzeźbiarską, a także – mimo nieznajomości języka – wzięły udział w spektaklu zorganizowanym na pokładzie. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Batavia
Spektakl na pokładzie, z udziałem Igi i Ady

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Batavia
Przekrój statku
 
Wiatr i deszcz nie dawały o sobie zapomnieć. W chwili, gdy dotarliśmy na kemping w Almere, nastąpiło oberwanie chmury, więc długo się nie zastanawiając, wynajęliśmy domek. Nie dość, że mogliśmy wyschnąć, to na dodatek były dobre warunki do wymiany pierwszej dziurawej dętki, no i nie słyszeliśmy aż tak głośno dźwięków dochodzących ze zlokalizowanego niedaleko miasteczka koncertowego. Na kempingu aż roiło się od „kolesi”, jak nasze dzieci nazwały króliki, a wiśnie zrywane z drzewa smakowały naprawdę dobrze.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Jedyny raz, kiedy spaliśmy w domku, a nie w namiocie

Dzień 3
41 km
Almere - Amsterdam
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Zamek Muiderslot
 
Pierwszy dzień bez deszczu, choć straszyło. Po drodze do Amsterdamu widzieliśmy piękny zamek, a potem twierdzę – wszystko zlokalizowane nad wodą, tuż przy drodze rowerowej. Po raz pierwszy na ścieżce pojawiły się owce w dużych ilościach.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia  Kemping Amsterdam
Kemping miejski w Amsterdamie

Po 30 km dotarliśmy na kemping miejski w holenderskiej stolicy (okazało się, że nie do końca dobrze oznaczony jest na mapie),  rozstawiliśmy namiot i wyruszyliśmy do miasta – piękne, multikulturowe, tętniące życiem. Spędziliśmy tam wiele godzin, pokonując ok. 20 km spacerem. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia  Amsterdam
Dzielnica Czerwonych Latarń

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Amsterdam
Ada w sabocie

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Amsterdam
W Holandii jest bardzo dużo pojazdów na bazie rowerów

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia  Amsterdam
Rejsy po kanałach

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Amsterdam
Targ kwiatowy

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Amsterdam
Kolejny pojazd rowerowy

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia  Amsterdam

Dzień 4
10 km
Amsterdam i Haarlem
 
Rozpadało się w nocy i nie przestawało. W związku z tym postanowiliśmy zostać w Amsterdamie i odwiedzić Centrum Nauki NEMO – wielka atrakcja dla dzieci i rodziców, podobna do warszawskiego Centrum Nauki Kopernik, mieszcząca się w oryginalnym, zlokalizowanym w porcie budynku w kształcie statku.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Amsterdam NEMO
Centrum Nauki NEMO

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Amsterdam Nemo
Wspólne eksperymentowanie

Spędziliśmy tam kilka godzin, ciesząc się, że nam nie pada na głowę. Po wyjściu podjęliśmy decyzję o przejażdżce pociągiem podmiejskim do miejscowości Haarlem, 18 km na zachód.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
W pociągu podmiejskim do Haarlemu

Deszcz nadal padał, więc miniaturka Amsterdamu nie wyglądała aż tak zachwycająco, jak ponoć potrafi. Dla nas było to jednak rozwiązanie idealne na przeczekanie deszczu.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia  Haarlem
Haaarlem

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Haarlem
Najbardziej charakterystyczna budowla w mieście

Dzień 5
67 km
Amsterdam – Hoorn
 
Pogoda postanowiła nas wykończyć. Nie dość, że padało (zaczęło w momencie, gdy kończyliśmy składać namiot), to wiało z zawrotną prędkością ok 40 km/h – oczywiście prosto w twarz. Czekała nas długa droga, w sporej części wzdłuż brzegu, nieosłonięta od wiatru. Postanowiliśmy jednak się nie poddawać, mimo że chwilami osiągnięcie prędkości 10 km/h graniczyło z cudem.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Edam
Prawdziwy ser Edam - w Edamie

Po drodze odwiedziliśmy miasteczko Edam, słynne z produkcji serów. Niestety spóźniliśmy się na targ serowy, co nie przeszkodziło nam jednak w zakupie pysznego sera.

Droga z Edamu do Hoorn to chyba najtrudniejszy odcinek podczas tej wyprawy. Zdobyliśmy jednak to miasto, od którego nazwy pochodzi nazwa słynnego przylądka. To stąd wyruszyli odkrywcy. 
W Hoorn po raz drugi złapaliśmy gumę – w ładnych portowych okolicznościach podziwialiśmy czaple siwe przechadzające się po łodziach. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Hoorn
Hoorn

Kemping miał być już całkiem niedaleko, okazało się jednak, że ten, który wybraliśmy na mapie – nie istnieje, przez co musieliśmy się cofnąć spory kawałek.

Dzień 6
Hoorn – Stroe
73 km

Nie spodziewaliśmy się, że podczas tej wyprawy przyjdzie dzień, w którym obudzi nas słońce i upał. Tak się jednak stało, dlatego dzieci z przyjemnością skorzystały z basenu na kempingu.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Nareszcie lato!

Tego dnia czekała nas nie lada atrakcja, czyli skansen w Enkhuizen (Zuidersee Museum). To miejsce, w którym można by było spędzić cały dzień.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Wspaniały skansen - punkt obowiązkowy

Budynki mieszkalne i funkcjonalne zebrane na dużym terenie, oczywiście nad wodą, tradycyjne gry dla dzieci, możliwość ubrania się w stroje ludowe – to wszystko czekało na nas w Zuiderzeemuseum. Niestety czas nas gonił, więc po ponad dwóch godzinach ruszyliśmy w dalszą drogę na północny-zachód.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Największą atrakcją jest możliwość założenia strojów ludowych

I znów okazało się, że nasz wspaniały atlas ma też wady – z trzech kempingów zaznaczonych w okolicy miejscowości Den Over, zlokalizowanej przy samym wjeździe na groblę, którą planowaliśmy pokonać następnego dnia, nie było ani jednego. Musieliśmy więc pojechać nieco na zachód, gdzie w wiosce Stroe znaleźliśmy kemping. Oczywiście było już zbyt późno, by zastać kogoś w recepcji. Zadzwoniliśmy więc do właścicieli i dostaliśmy zgodę na rozstawienie namiotu – jak się okazało, tuż obok rowerowych podróżników z Wielkiej Brytanii. Wielką zaletą tego skromnego kempingu była metalowa łódź, którą potraktowaliśmy jak stół z krzesłami.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Wreszcie mogliśmy nie jeść na ziemi
Dzień 7
74 km
Stroe-Stavoren
 
Dzień rozpoczął się od poważnej usterki, która postawiła pod znakiem zapytania dalszy ciąg wyprawy. Po kolejnej wymianie dętki, podczas zakładania koła, Łukasz złamał ośkę.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Awaria

Niestety w naszej torbie z dętkami, łatkami, pompką i innymi atrakcjami tego elementu nie było. Powiało grozą, jednak fakt, że byliśmy w Holandii dawał nadzieję, że to jeszcze nie koniec. W pobliskim miasteczku – trzy domy na krzyż – były dwa sklepy rowerowe, w tym jeden czynny od 19 do 20. Na szczęście drugi miał bardziej konwencjonalne godziny funkcjonowania, a sympatyczna para emerytów zrobiła wszystko – czytaj: wymontowała ośkę z piasty – by uratować naszą wyprawę. 
 
Z niewielkim opóźnieniem wyruszyliśmy na trasę – na początek 30 km po grobli wybudowanej na początku XX wieku. Nazwaliśmy ją trupią groblą, gdyż co rusz w zasięgu wzroku pojawiały się martwe ptaki, zabite przez pędzące autostradą samochody. Dzięki sprzyjającej, bezwietrznej pogodzie, pokonaliśmy groblę bardzo sprawnie.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Pomnik budowniczego grobli
 
Pod koniec przemieszczaliśmy się wzdłuż brzegu, po ścieżce biegnącej przez pastwiska, więc co i rusz na drodze pojawiały się owce. Tym razem kemping zlokalizowany był w dużym porcie, chętnie odwiedzanym przez żeglarzy, głównie Niemców, w bardzo ładnym miasteczku Stavoren.

Dzień 8
73 km
Stavoren-Steenwijk

Ostatni dzień w Holandii. Zamierzaliśmy zamknąć pętlę i wrócić do Steenwijk, gdzie czekał na nas cierpliwie samochód. W miejscowości Lemmer pożegnaliśmy się z morzem – dziewczynki uczciły to kąpielą, a pogoda sprzyjała. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Pożegnanie z holenderskim morzem

Dużo kilometrów pokonaliśmy po polach i łąkach, po których raz na jakiś czas przemieszczały się mniejsze i większe łodzie. Widok to dość niesamowity, bo z poziomu siodełka nie widać kanałów, tylko jednostki pływające.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
501 km po Holandii!

Z wynikiem 501 km na liczniku dotarliśmy do miejsca, w którym 8 dni wcześniej wyruszyliśmy. Po przepakowaniu się, załadowaniu rowerów na dach, byliśmy gotowi do przemieszczenia się do Belgii.

Dzień 9
Przejazd samochodem do Belgii.

Holandia pożegnała nas ładną pogodą, za to po przekroczeniu belgijskiej granicy wpadliśmy w strefę ulewnego deszczu – na szczęście tym razem w samochodzie. Deszcz odwiódł nas od pomysłu zwiedzenia Antwerpii, nie mogliśmy jednak oprzeć się Brukseli, choć nie do końca była na naszej drodze. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Bruksela
Budynek Komisji Europejskiej
 
Zobaczyliśmy Dzielnicę Europejską, do której dotarliśmy trochę po strzałkach, trochę „na czuja”, a na koniec – też przez przypadek – zaparkowaliśmy tuż koło starego miasta, które nas urzekło. Zupełnie inne niż to w Amsterdamie, ale też piękne. No i ta wszechobecna czekolada, której zapach miesza się z waniliowym aromatem belgijskich gofrów. Oczywiście ulegliśmy pokusie. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Bruksela

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Bruksela
Czekolada

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Bruksela
Belgijskie gofry

Deszcz padał tylko raz, akurat w chwili, gdy dotarliśmy do symbolu Brukseli – Manneken pis – figurki sikającego chłopca. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Manneken pis

Nasz pierwszy belgijski kemping, który wypatrzyliśmy w Internecie, znajdował się ok. 40 km na północny-zachód od Brukseli, w Zele. Tam też zostawiliśmy samochód na kilka dni.

Dzień 10
45 km
Zele – Gandawa (Gent)
 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Kemping w Zele

Rano rozłożyliśmy znów przyczepkę, zapakowaliśmy nową porcję jedzenia i czyste ubrania i wyruszyliśmy na zachód, do Gandawy. Problem polegał na tym, że nie mieliśmy jeszcze mapy z zaznaczonymi ścieżkami rowerowymi. Jechaliśmy więc na azymut, co sprawiło, że trochę nadrobiliśmy kilometrów. Ale to był dopiero początek niezbyt miłych wydarzeń tego dnia. Po dojechaniu do Gandawy – pięknego miasta z monumentalnymi budowlami i zamkiem, postanowiliśmy kupić atlas z zaznaczonymi ścieżkami i kempingami.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Oznaczenia LF Routes w Belgii

Atlas był, jednak po odpakowaniu go ze zgrozą dostrzegliśmy, że nie ma w nim oznaczonych kempingów, co dla nas stanowiło potężny kłopot. Za radą pani z informacji turystycznej wybraliśmy się do specjalistycznej księgarni podróżniczej. Tam jednak okazało się, że mapa kempingów w Belgii nie istnieje, jak zapewniał nas niezbyt sympatyczny właściciel, od 20 lat w branży. Na własną rękę przejrzeliśmy to, co jest i udało się nam znaleźć wersję minimum, czyli mapę Flandrii, na której oznaczono miejsca wypoczynku – jak się później okazało, kempingi właśnie (ale nie tak standardowo, wizerunkiem namiotu). 

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Gandawa
Jeden z mostków w Gandawie

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Gandawa
Stare miasto

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Gandawa
Zamek w Gandawie

Niestety na poszukiwaniach mapy straciliśmy tyle czasu, że nie było szans, byśmy o rozsądnej porze dojechali do Brugii. Na szczęście w Gandawie jest kemping, choć znalezienie go to kolejne wyzwanie, a cena – najwyższa ze wszystkich podczas wyprawy. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Gandawa
Nasz skromny domek przez 2 tygodnie

Na kempingu spotkaliśmy kilka par rowerzystów – z Polski, Niemiec i Holandii, był więc czas na wymianę uwag na temat infrastruktury kempingowej. Jak się później okazało, jeszcze dwukrotnie mieliśmy spotkać na naszej drodze poznanych tu holenderskich emerytów. 

Dzień 11
74 km
Gandawa – Bregene (Ostenda)
 
Od rana zanosiło się na deszcz, ale co to dla nas. Wyruszyliśmy na zachód, w stronę morza. Po drodze mieliśmy Brugię, którą chcieliśmy odwiedzić. I znów zachwycające miasto – mniej monumentalne od Gandawy, ale równie piękne. Po drodze kolejna guma, tym razem u Igi – niestety wymiana przypadła w deszczu.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Brugia
Brugia
 
Po obejrzeniu Brugii jechaliśmy wzdłuż kanału w kierunku Ostendy. Podczas postoju na sprawdzenie mapy, poznaliśmy samotnego podróżnika rowerowego, który szukał kempingu w okolicy (w Belgii wszyscy szukają kempingów!). Okazało się jednak, że jeden jest w Brugii, a kolejny – nad morzem. Po kilku godzinach, gdy dotarliśmy do Bregene, kempingowego zagłębia, i rozstawiliśmy namiot, nasz znajomy z trasy też się pojawił. Dość nieszczęśliwy, bo rano wyruszył znad morza i chciał dotrzeć do Brugii, a potem Gandawy, a znów wylądował na wybrzeżu. Okazało się, że jest nauczycielem z Izraela, miłośnikiem piwa, ekologiem i planuje gdzieś w Belgii działać przez jakiś czas jako wolontariusz.

Dzień 12
90 km
Bredene – Kemmel

Długi, męczący dzień, który rozpoczęliśmy nad morzem, a zakończyliśmy w górach. Na początku kilkadziesiąt kilometrów pokonaliśmy wzdłuż wybrzeża, na którym piękna, szeroka, piaszczysta plaża sąsiaduje ze szpalerem bloków – widok dość specyficzny, delikatnie mówiąc.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Ostenda
Ostenda

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Ostenda
Budki na plaży

Później przyszedł czas na rolnicze tereny, z pastwiskami, krowami, a także uprawami kukurydzy. W okolicach miasta Poperinge teren zaczął się nieco fałdować, by po kilku kilometrach zaskoczyć nas całkiem pokaźnymi wzniesieniami. Wtedy to przypomniało się nam, że w tym kraju są góry – Ardeny. To właśnie w nie wjechaliśmy. Łatwo nie było, a gdy na horyzoncie ujrzeliśmy wyciąg krzesełkowy, pojawiła się lekka panika, że będzie jeszcze gorzej. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Ardeny
 
Na szczęście nie było tak źle, choć pokonywanie górek w upale dało się nam we znaki. I znów przegapiliśmy zupełnie nieoznakowany kemping, przez co musieliśmy raz jeszcze pokonać wzniesienie. Kemping był duży, bardzo porządny, z widokiem na unoszące się w powietrzu balony.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Kojący widok z kempingu

Dzień 13
80 km
Kemmel – Kluisbergen
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Ypres
Ypres

Kolejny długi, upalny dzień po lekko górzystym terenie. Po drodze odwiedziliśmy historyczne miasto Ypres (Ieper), w którego okolicach odbyły się cztery wielkie bitwy I wojny światowej. Znaleźliśmy też tu polski akcent z czasów II wojny światowej – tablicę upamiętniającą wyzwolenie spod okupacji niemieckiej przez 1. Dywizję Pancerną dowodzoną przez gen. Maczka. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Ypres
Tablica pamiątkowa

Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia Ypres
Brama pamięci o ofiarach I wojny światowej
 
Tego dnia spory kawałek jechaliśmy wzdłuż francuskiej granicy, na chwilę nawet – na życzenie dziewczynek – przekroczyliśmy rzekę graniczną, by zrobić sobie zdjęcie w kolejnym kraju.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Na chwilę we Francji

Teren nieco się wypłaszczył, dlatego mocno zaskoczył nas stromy podjazd do kempingu, z którego, zgodnie z nazwą, rozciągała się panorama – trochę taka przemysłowa. Na kempingu spotkaliśmy rowerową rodzinę z Niemiec, która nie mogła uwierzyć, że pokonujemy takie dystanse (ich dzienny przebieg to max. 50 km). 

Dzień 14
87 km
Kluisbergen – Zele
 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Rowery dwóch rodzin gotowe do drogi

Ostatni dzień wyprawy. Droga wiodła niemal cały czas wzdłuż rzeki Skaldy, więc było płasko i szybko. Upał dawał się we znaki, jednak pierwszą, pięćdziesięciokilometrową część pokonaliśmy bardzo sprawnie. I znów znaleźliśmy się w monumentalnej, zatłoczonej do granic możliwości Gandawie. Krótka wizyta w mieście bardzo nas zmęczyła, więc ostatni odcinek trasy był dość trudny. Po drodze piękne miasteczka, ale też tereny industrialne, gdyż rzeki w Belgii pełnią funkcje transportowe i wzdłuż ich brzegów zlokalizowane są zakłady przemysłowe. 
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Barki na rzekach i kanałach to częsty widok
 
Z Gandawy do Zele jechaliśmy tą samą drogą, którą pokonywaliśmy kilka dni wcześniej w przeciwnym kierunku, tylko że teraz obeznani z systemem znakowania, a przede wszystkim – wyposażeni w mapę i atlas.
 
Samochód czekał na nas przy kempingu, gdzie go zostawiliśmy. Wieczorem spakowaliśmy rzeczy, załadowaliśmy rowery na dach i wcześnie rano następnego dnia ruszyliśmy w drogę do Polski.
 
Wyprawa rowerowa Holandia - Belgia
Łączny przebieg podczas całej wyprawy!

882 km w dwa tygodnie, wiele pięknych miast i miasteczek, dziesiątki kanałów i setki owiec; ser z Edamu, belgijskie gofry i długie, wspólnie spędzone godziny na poznawaniu świata z perspektywy roweru – bezcenne!
 
Tekst i fot. Ewa Świerżewska

Garść przydatnych informacji:
Koszty kempingów w Holandii i Belgii – od 10 do 31 Euro za 4 osoby + namiot.
Na niektórych kempingach prysznice są płatne (działają na monety 1 Euro lub specjalne żetony dostępne w recepcji).
W Holandii i Belgii obowiązuje zakaz kempingowania poza wyznaczonymi miejscami.
W Holandii i Belgii nie ma obowiązku jazdy w kaskach, jednak my się z nimi nie rozstajemy.
Standard kempingów w Holandii jest przyzwoity, choć znacznie niższy niż w Danii, Szwecji czy w Niemczech. Trzeba się nastawić na korzystanie z kuchenki gazowej, gdyż nigdzie nie ma kuchni. W Belgii kempingi występują bardzo rzadko, dlatego należy dobrze zaplanować trasę, a ich standard jest taki jak w Holandii.
Rowerzyści powinni zaopatrzyć się w atlasy z oznaczonymi drogami rowerowymi, przede wszystkim LF Routs.
Ceny w Holandii i Belgii są ok. 1/3 wyższe niż w Polsce. Najlepiej krzystać z dużych supermarketów, np. Aldi.

W obu krajach można swobodnie porozumieć się po angielsku.
 
Opublikowano w: Gdzie na wypad

Czytaj także

Chopok, czyli słowackie Alpy

Nic nie zapowiadało, że zima w tym roku jednak postanowi przyjść i zrobić przyjemność wszystkim spragnonym białego szaleńtwa narciarzom i snowboardzistom. A jednak - mimo że w Warszawie praktycznie jej nie było, to w górach, zarówno w okresie świąteczno-noworocznym polskich (w Krynicy), jak i w czasie ferii mazowieckich na słowacji, pojawiła się. I tak, choć się tego nie spodziewaliśmy, udało się nam spędzić dwa bardzo intensywne, narciarskie tygodnie.

7 pomysłów na aktywną majówkę

Zbliża się najbardziej oczekiwany weekend w roku, czyli majówka. W tym roku jest wyjątkowo długa, dlatego warto wykorzystać ten czas, by naładować akumulatory i wrócić do pracy lub szkoły w pełni wypoczętym. Nawet jeśli nie planujemy dłuższego wyjazdu poza miasto, weekend majowy nie musi być nudny. Przedstawiamy 7 propozycji, jak można ciekawie i aktywnie spędzić go z rodziną. 

Rekreacja w „Szwajcarii Połczyńskiej”

Rezerwat „Dolina Pięciu Jezior” to malowniczy obszar, w którym dominują lasy bukowe. Usytuowany jest w pobliżu kurortu z długą tradycją uzdrowiskową, czyli Połczyna Zdroju w woj. zachodniopomorskim. Jeśli poszukujesz ciszy, spokoju, oderwania od masowej turystyki i zatłoczonych miejscowości sezonowych, tu znajdziesz przestrzeń do swobodnego, nieśpiesznego wypoczynku.

Wyprawa na Zamek Ryterski - okiem Czytelników

Pogoda nie za bardzo zachęcała do wyjścia z domu, a co dopiero do dalszych wędrówek, ale zima jeszcze się utrzymywała, więc chcieliśmy wyciągnąć rodzinkę z Nowego Sącza na krótką wyprawę.  Postanowiliśmy udać się do Rytra. Jest to niewielka miejscowość w Beskidzie Sądeckim dostarczająca sporo atrakcji turystycznych, tak zimą, jak i latem.

Morze aktywnie - Ustka

Ustka w ostatnich latach przeszła sporą metamorfozę. Z małego portowego i trochę zaniedbanego miasteczka stała się pięknym i zadbanym kurortem. Co prawda nie może poszczycić się molo na miarę Międzyzdrojów czy też imponującą latarnią morską, za to nadrabia wyjątkową atmosferą, którą trudno znaleźć w popularnych, tłocznych kurortach. W tym roku, po raz kolejny, plaża wschodnia w Ustce otrzymała ekocertyfikat Błękitnej Flagi. Do Ustki zachęca również jedyny w swoim rodzaju mikroklimat, dwie zupełnie różne plaże, urokliwe trasy rowerowe oraz spływy kajakowe.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.