konkurs link

newsletter

  • 22.9.2017, Imieniny obchodzą: Tomasz, Maurycy
 
 

Gruzja zimą – Rodzinka na szlaku raportuje z podróży

Gruzja zimą – Rodzinka na szlaku raportuje z podróży

Wspólne podróżowanie przez życie i świat rozpoczęliśmy przed dwudziestu laty, ale do tej pory los sprawiał, iż zawsze odwiedzaliśmy nieco cieplejsze zakątki globu. 

Była plecakowa „włóczęga” przez Afrykę Północną, wyspy morza Śródziemnego, Europę Południową, potem półroczna rowerowa wyprawa przez Afrykę południową i środkową, Zanzibar, maleńki Swaziland, aż wreszcie przyszedł czas na Azję. Wówczas wszystko się zmieniło, bo dziesięć lat temu, w Bangkoku, przyszła na świat nasza córka Maja i od tej chwili dzieli z nami wszelkie podejmowane wyzwania. 


Maja ruszyła w swą pierwszą daleką podróż w wieku 8 tygodni, a jako że „włóczęgostwo” wyssała z mlekiem matki, kilkunastogodzinną przeprawę samolotami i przesiadkami, zniosła niewiarygodnie dzielnie. Jej wiek niemowlęcy zmusił nas, co prawda, do zamiany rowerów na rykszę, ale przez to nie byliśmy uzależnieni od przerw na drzemki. W ten sposób zdołaliśmy objechać sporą część Azji Południowo-Wschodniej, a nawet zadomowić się w niej na „nieco” dłużej, gdyż zajęło nam to pięć lat…

Ciągłe życie w drodze, poznawanie innych kultur, języków i innych warunków życia, sprawia, iż Maja uczy się przełamywać wszelkie bariery. Stała się też wytrzymała na trudy i niewygody, a co najważniejsze nie ma poczucia, że jest „pępkiem świata”. 
 

Gruzja przywitała nas łagodną pogodą. W takiej aurze udało nam się odwiedzić piękne monastyry w Gelati, Bagrati, Mocameta, Ananuri czy Mcketa. Potem przyszedł czas na rejony Małego Kaukazu w okolicach miasteczka Akhaitsikhe, gdzie dane nam było spotkać się z potomkami Polaków zsyłanych tu przez władze carskie na tzw. Małą Syberię. Dotarliśmy do ukrytego w górach klasztoru Saphara, aż wreszcie przyszedł czas na Wielki Kaukaz, który przywitał nas zimą, zaspami śniegu, wichurami i mrozem. O ile do miasteczka Stepantsminda – dawnego Kazbegi, zdołaliśmy dojechać, o tyle powrót z niego okazał się niemożliwy ze względu na lawiny, które na kilka dni zatamowały drogę wyjazdową.

Musieliśmy przez to zmienić nieco plan trasy, ale odwiedzone miejsca w zupełności nam to zrekompensowały. 30 stycznia dotarliśmy na wysokość 2200 m n.p.m. – do klasztoru św. Trójcy u podnóża Kazbeku. Ze względu na śnieżycę i porywisty wiatr, „wyczyn” ów uznaliśmy za nasz, a właściwie naszej Mai, największy gruziński sukces (jak do tej pory)…
 

Przemieszczamy się autostopem, lokalnymi marszrutkami (minibusy) oraz na krótszych szlakach wybieramy marsz. Zabraliśmy minimum bagażu, więc plecaki nie nastręczają kłopotu. Często śpimy w prywatnych domach, które zazwyczaj nie są ogrzewane, więc w tej sytuacji wspaniale zadają egzamin niezawodne śpiwory Fiorda Nansena. 

Z czystym sumieniem możemy polecić zimową Gruzję wszystkim miłośnikom rodzinnego podróżowania. Bywa zimno, a nawet bardzo zimno, ale przez to można uniknąć tłumów turystów, jacy przewijają się przez ten kraj w miesiącach letnich. Wszelkie niewygody podróży wynagrodzą nam nieprawdopodobne widoki, a w znanych miejscach, gdzie latem trzeba czekać na zrobienie zdjęcia, będziemy praktycznie sami.
 

Trzeba też pamiętać, że aby zobaczyć prawdziwe gruzińskie smaki, trzeba zapuścić się na prowincję, gdzie wspaniała gościnność chwyta za serce. W rejonach typowo turystycznych musimy już nastawić się na komercję i często - brak bezinteresowności. 
 
Kończąc pierwszą relację pozdrawiamy redakcję i czytelników portalu SportowaRodzina.pl, zapraszając na naszego bloga oraz profil na FB. 
 
Opublikowano w: Gdzie na wypad

Czytaj także

Polska centralna dla aktywnych – poleca Kogis.pl

W kolejnej części cyklu, w którym piszemy o tym, co warto zwiedzić z dziećmi w różnych rejonach naszego kraju, omówimy kilka propozycji z Mazowsza. Nie będziemy skupiać się zbytnio na samej Warszawie, gdyż w Internecie znajdziecie mnóstwo propozycji turystycznych ze stolicy, za to wyszukaliśmy miejsca mniej znane, ale ciekawe na rodzinną wycieczkę. 

Z mułem po Atlasie

Normalnie, gdy chcemy pójść z dziećmi w góry, zabieramy ze sobą nosidełko lub chustę. Natomiast w Maroko mamy możliwość wynajęcia… muła.

Morze aktywnie - Ustka

Ustka w ostatnich latach przeszła sporą metamorfozę. Z małego portowego i trochę zaniedbanego miasteczka stała się pięknym i zadbanym kurortem. Co prawda nie może poszczycić się molo na miarę Międzyzdrojów czy też imponującą latarnią morską, za to nadrabia wyjątkową atmosferą, którą trudno znaleźć w popularnych, tłocznych kurortach. W tym roku, po raz kolejny, plaża wschodnia w Ustce otrzymała ekocertyfikat Błękitnej Flagi. Do Ustki zachęca również jedyny w swoim rodzaju mikroklimat, dwie zupełnie różne plaże, urokliwe trasy rowerowe oraz spływy kajakowe.

Niemcy, Szwajcaria i Austria w tydzień, czyli rowerami wokół Jeziora Bodeńskiego

Po wielu wyprawach mieszanych, czyli takich, gdzie podróże rowerowe łączyliśmy z przejazdami samochodem, i objechaniu w ten sposób z dziećmi niemal całej Danii, fragmentów Szwecji, Litwy, Łotwy i Estonii, przyszedł czas na wyprawę w 100 proc. na dwóch kółkach. Kilkudniowe pobyty na jednym kempingu i kilkudziesięciokilometrowe wycieczki rowerowe zastąpić chcieliśmy codziennym pokonywaniem sporych dystansów i poznawaniem każdego dnia innych miejsc i korzystaniem z kolejnych kempingów. 

Na biegówki do Czech

Na biegówki do CzechOd kiedy Justyna Kowalczyk zaczęła odnosić sukcesy w narciarstwie biegowym, zainteresowanie tą dyscypliną sportu w Polsce wzrosło. Ci, którzy szukają ciekawych miejsc, w których można biegać na nartach, powinni wybrać się do Czech.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.