konkurs link

newsletter

  • 25.3.2019, Imieniny obchodzą: Maria, Wieńczysław, Ireneusz
 
 

Chopok, czyli słowackie Alpy

Niezwykłe zjawisko na Chopoku Niezwykłe zjawisko na Chopoku fot. Ewa Świerżewska

Nic nie zapowiadało, że zima w tym roku jednak postanowi przyjść i zrobić przyjemność wszystkim spragnonym białego szaleńtwa narciarzom i snowboardzistom. A jednak - mimo że w Warszawie praktycznie jej nie było, to w górach, zarówno w okresie świąteczno-noworocznym polskich (w Krynicy), jak i w czasie ferii mazowieckich na słowacji, pojawiła się. I tak, choć się tego nie spodziewaliśmy, udało się nam spędzić dwa bardzo intensywne, narciarskie tygodnie.

Na Chopok jechaliśmy z mieszanymi uczuciami, gdyż zeszłoroczny pobyt był dla nas pechowy - nie dość, że akurat odbywały się Mistrzostwa Świata Juniorów w Narciarstwie Alpejskim i znacząca większość tras była odcięta, a na tych, które nie były, a działały, leżały zwały mokrego sztucznego śniegu w postaci kaszy, to jeszcze - właśnie w wyniku takich warunków, pierwszego dnia połowa z naszej drużyny została wyeliminowana na skutek złamania nogi.

Postanowiliśmy się jednak nie zrażać i odczarować tę górę - no i się udało. Tym razem od początku wszystko szło zgodnie z planem. Żadnych zawodów, całkiem sporo śniegu (choć podobno dzień przed naszym przyjazdem jeszcze padał deszcz), no i żadnych przykrych niespodzianek.
 

Pensjonat Maria w Bodicach
Bardzo przyjemne miejsce - Pensjonat Maria 


Tym razem postanowiliśmy zatrzymać się w Bodicach, czyli na przedmieściach Liptovskiego Mikulasza, przy samym wlocie do Demanovskiej Doliny. Dzięki temu od dolnej stacji najbliższego wybiągu dzieliło nas zaledwie kilka kilometrów. Mogliśmy korzystać ze Ski Busa, odjeżdżającego z przystanku blisko pensjonatu, jednak wybraliśmy dojazdy samochodem, by zachować niezależność. Ku naszemu zaskoczeniu, po nienajlepszych doświadczeniach w Krynicy Górskiej, parking był bezpłatny, a rano - całkiem pusty.
 

Na szczycie Chopoku
Na szczycie


Startowaliśmy ze stacji Lucky - usytuowanej najniżej, ale połączonej z całym kompleksem. To właśnie tu znajduje się najnowszy, bo uruchomiony dopiero w tym sezonie sześcioosobowy wyciąg krzesełkowy - podgrzewana kanapa z "kapsułą" chroniącą przed wiatrem i śniegiem.

Ogólnie infrastruktura na Chopoku zasługuje na wielkie uznanie. Nowoczesne wyciągi, z przewagą krzesełkowych, bardzo wydajne armatki, pracujące w dni bez opadów niemal non-stop, liczne restauracje i bary (z bezpłatnymi toaletami), a także sklepy narciarskie zlokalizowane na dolnych stacjach - to wszystko bardzo przybliża Chopok do alpejskich kurortów. Także trasy niemal w niczym nie ustępują - są dobrze przygotowane, choć ze względu na duże nachylenie i ekspozycję na wiatr, w niektórych miejscach mocno oblodzone. Tak jak ceny karnetów też zbliżone są do alpejskich (zobacz cennik), tak pozytywnie zaskoczyły nas ceny w restauracjach i barach - już za ok. 3 Euro od osoby można było zjeść drobny posiłek. Warto zwracać uwagę na zniżki oferowane posiadaczom karty Go-Pass.
 

Chopok północny
źródło: http://www.jasna.sk


Z 36 km tras i niemal 30 wyciągów ok 90 proc. było czynnych, dzięki czemu nigdzie nie tworzyły się kolejki i można było jeździć do woli. Nam najbardziej do gustu przypadła południowa strona Chopoku, gdzie z Jasnej dostać się można po wjechaniu kolejką na sam szczyt. Większość dni warunki pogodowe były dość wymagające - silny wiatr i mgła na szczycie, dzięki czemu niewielu narciarzy decydowało się na przeprawę na drugą stronę. Dodatkowo dostępna tam infrastruktura jest nieco słabsza od tej po północnej stronie, za to trasy są bardzo ciekawe (czarne i czerwone).

Chopok południowy
źródło: www.pabianice.pttk.pl


Dodatkową atrakcją po południowej stronie jest Muzeum Kolejki Linowej, zlokalizowane w dawnej stacji wyciągu. Można tam zobaczyć, jak jeszcze całkiem niedawno, bo do 1998 roku wyglądał wyciąg krzesełkowy wożący zimą narciarzy, a latem turystów, od 1949 roku. 
 

Muzeum kolejki linowej Chopok
Wejście do Muzeum kolejki linowej na Chopoku

Starodawne krzesełko
Jeszcze całkiem niedawno tak się jeździło


Podczas naszego pobytu wyciągi działały w godzinach 8.30-15.30, a trasy zamykane były o 16.00, tak by mogły wjechać na nie ratraki. Wszystko odbywało się jak z zegarkiem w ręku, dlatego nawet drobne spóźnienie na stację pośrednią mogło skutkować koniecznością pokonywania połączeń pieszo. 
 

Chopok
Nad chmurami na szczycie

Chopok
We mgle

Chopok
W śnieżycy

Chopok
Zima lubi zaskakiwać


Dodatkową atrakcją dla tych, którzy wybiorą się w okolice Chopoku, jest Tatralandia - nowoczesny, ogromny park wodny z wodami termalnymi. Na gości czekają baseny pod dachem - niektóre z barem pośrodku, inne wypełnione wodą morską, a także część dla dzieci. Dla lubiących emocje jest kilka wysokich, krętych zjeżdżalni, na których zjeżdża się w specjalnych pontonach lub na matach. Są też baseny z wodą termalną na zewnątrz, w których mimo panującego mrozu, można swobodnie przebywać przez dłuższy czas. Nie jest to tania rozrywka, ale naprawdę warto się wybrać - nie tylko dzieci będą zachwycone.
 

Tatralandia
źródło: www.tatralandia.com.pl


Tekst i fot. Ewa Świerżewska
 

Opublikowano w: Gdzie na wypad

Czytaj także

Rodzinny spływ Pilicą - Budy - Warka

Czekaliśmy na nadejście wiosny, by znów udać się na spływ kajakowy. I choć niektórzy zapewniają, że sezon trwa przez cały rok, nam koniec kwietnia wydawał się świetnym czasem na pierwszy kontakt z wiosłami. Na początek wybraliśmy Pilicę, a dokładniej - odcinek o długości ok. 16 km między Budami Michałowskimi a Warką, uznawany za bardzo bezpieczny i odpowiedni do rodzinnego kajakowania.

Rodzina na rowerach: Góry Orlickie - wschodnie Czechy

Piękny miniony weekend oczywiście spędziliśmy na rowerach, tym razem wybór padł na jedną z najlepiej przygotowanych  tras rowerowo-rolkarskich w Dolinie Cichej Orlicy (Tícha Orlice) w Czechach (ok. 60 km od przejścia granicznego w Kudowie lub 40 km od Boboszowa).

Puszcza Kozienicka na rowerach z dziećmi

Duży wybór szlaków rowerowych, mało piasku i nieźle oznakowane trasy, niewiele wzniesień, piękny las – to wszystko czeka rodziny chcące zwiedzić Puszczę Kozienicką na rowerach. Do minusów należy uboga infrastruktura turystyczna i brak typowych atrakcji dla dzieci.

Na rowerze w Twierdzy, na pustyni i u Chopina

Nasze (moje i syna) wspólne podróże, te które budzą zachwyt i niecierpliwe oczekiwanie, na dobre rozpoczęły się w ubiegłym roku. Jeździliśmy wcześniej razem, ale to przed rokiem dostaliśmy od znajomego zapalonego rowerzysty namiary na grupy rowerowe podróżujące po województwie mazowieckim i nie tylko. I tak się to zaczęło. Trudno mi wybrać najlepszą, najciekawszą trasę, ale przedstawię tę, która wzbudziła największych zachwyt i wniosła wiele nowego w wychowanie mojego syna.

Po prostu Śnieżka - relacja z rodzinnego wypadu

Córcia ma już 7 lat. Postanowiliśmy zatem zdobyć Śnieżkę, najwyższy szczyt Karkonoszy. Wznosi się on na wysokość 1602 m n.p.m. i wygląda trochę jak piramida, która zbudowana jest m.in. z  hornfelsów - pewnego rodzaju skały.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na to. Więcej informacji o plikach cookies w dziale Regulamin.